11 listopada — Narodowe Święto Niepodległości Polski. Witamy!

450. rocznica Unii Lubelskiej

450 lat temu niemożliwe stało się możliwe — do jednego kotła wrzucono Polaków i Litwinów, katolików, prawosławnych i protestantów, by zapewnić ciągłość państwa. Tak powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, choć nie bez problemów — król musiał nawet kreślić na mapie kolejne ziemie, odbierane sukcesywnie niepokornym Litwinom. Unia pozostaje też unikatem — wzorowali się na niej później np. Anglicy.

W 450. rocznicę Unii Lubelskiej postanowiliśmy przypomnieć nie tylko o tym wydarzeniu, ale o unikalności tworu, jakim była Rzeczpospolita Obojga Narodów. Zwłaszcza w takie rocznice warto pamiętać, że w XVI i XVII w. zapisywaliśmy złote karty nie tylko w swojej historii, ale też Europy. Wiemy, jak to się skończyło w 1795 roku. Na ten jeden dzień warto jednak zapomnieć, że zbyt szeroko rozumiana wolność szlachecka, a także odwrócenie się od ideałów doprowadziły do takich, a nie innych wydarzeń. Za to wspomnieć «państwo bez stosów», gdy w Europie szalały religijne problemy.

Podpisanie Unii Lubelskiej to efekt wielu lat starań, zwłaszcza ze strony polskiej (Korony), skierowanych głównie na uporządkowanie relacji z Wielkim Księstwem Litewskim. Przed zawarciem tego aktu obydwa państwa funkcjonowały razem we względnej harmonii, ale poza królem nic więcej ich nie łączyło.

Sytuację skomplikowała jeszcze inna, bardziej przyziemna sprawa: wiele wskazywało na to, że Zygmunt August nie będzie miał męskiego potomka, który obejmie po nim władzę. Tym bardziej zabiegano, by z unii personalnej przejść do unii realnej, co zapewniłoby spokój w ogromnym państwie, zwłaszcza przed ewentualnym bezkrólewiem.

Historyk dr hab. Konrad Bobiatyński mówi Gazeta.pl, że dążenia do unii można upatrywać już w ruchu egzekucyjnym, który parł właśnie do związków pomiędzy obydwoma krajami. — Tyle tylko, że część radykalniej nastawionej szlachty koronnej planowała w zasadzie inkorporację Litwy do Korony, a Litwa miałaby stać się «prowincją» Korony, Nową Polską — wskazuje.

«Złe miłego początki»

Z kolei możnych z Litwy w stronę Polski pchała potrzeba dogonienia Zachodu. Dwa państwa różniły się na wielu płaszczyznach: mniejsza Polska była lepiej zaludniona, silniejsza gospodarczo, ale też technologicznie.

Natomiast Wielkie Księstwo Litewskie (WKL) pozostawało w tyle, ale oferowało ogromne przestrzenie do zagospodarowania, a co za tym idzie — trzeba było mu zapewnić obronę i bezpieczeństwo. Zwłaszcza że na wschód od Wilna, pod władaniem Iwana IV Groźnego, rodziła się potęga rosyjskiego caratu, a już w XVI w. Moskwa odbijała litewskie ziemie, odzyskując np. Smoleńsk.

Ogrom terytorium do utrzymania był zresztą jednym z największych problemów ostatnich Jagiellonów. O ile na zachodniej granicy, dzięki mądrym mariażom potomków Kazimierza Jagiellończyka i Zygmunta Starego, był spokój, tak wschód pozostawał wielką niewiadomą. Nie można było zapominać też o południu, gdzie cały czas istniało ryzyko najazdu tatarskiego.

Jagiellonowie prowadzili politykę mocarstwową, ale nie mieli siły, by zabezpieczyć państwo na wszystkich kierunkach. Wschód był właśnie takim zaniedbanym przez tę dynastię kierunkiem, dlatego Księstwo Moskiewskie mogło zdobywać Smoleńsk, potem Połock

— opowiada dr Bobiatyński. Zagrożenie ze strony Moskwy było o tyle niebezpieczniejsze, że miało w sobie elementy rekonkwisty. Każdy z wielkich książąt moskiewskich, później carów, rościł sobie prawa do tego, by rządzić na prawosławnych ziemiach ruskich, które wówczas należały do Litwy, władanej przecież przez katolika.

Król się wścieka. Tak do Korony trafią Kijów czy Podlasie

Przeciąganie liny między stronnictwami, litewskim i polskim, trwało kilka lat. Już w styczniu 1564 r. zaczęto debatować o unii, spisywano wstępne, główne punkty. W tym wypadku wielkie litewskie rody, jak Radziwiłłowie, jasno określiły się przeciwko zjednoczeniu, zwłaszcza że polscy panowie parli ku inkorporacji WKL. I zagrali va banque w 1569 roku. Sejm w Lublinie rozpoczął pracę 10 stycznia, a ci w nocy z 28 lutego na 1 marca postanowili opuścić obrady, a na miejscu zostało kilku posłów.

Panuje przekonanie, że w dawnej Polsce, czy późniejszej RON, «król panuje, ale nie rządzi». Kłam temu twierdzeniu zadał Zygmunt August, który w reakcji na takie zachowanie magnatów postanowił postawić ich pod ścianą. Sukcesywnie, między marcem a czerwcem, przyłączał kolejne rozległe ziemie litewskie do Korony. Tak inkorporowano do Polski najpierw Podlasie, a potem Wołyń i Kijowszczyznę, około 40 proc. dotychczasowego terytorium Wielkiego Księstwa.

— Zygmunt August dał szlachcie z tych ziem protekcję, a ta szybko zaakceptowała nowy stan rzeczy. Ta inkorporacja to był duży cios dla Litwinów, cięższy niż sam akt Unii Lubelskiej — podsumowuje dr hab. Bobiatyński.

Obrady i rozmowy o unii wznowiono 7 czerwca, a po blisko miesiącu debat udało się znaleźć konsensus. Najpierw, 29 czerwca, uzgodniono treść aktu, potem 1 lipca obydwie strony podpisały dokument i wymieniły się aktami przysięgi, a trzy dni później Zygmunt August wydał akt zatwierdzający unię. Tak też powstał na mapie Europy nowy twór — Rzeczpospolita Obojga Narodów.

«Iż już Krolestwo polskie i Wielgie Księstwo litewskie jest jedno nierozdzielne»

Co w ogóle zmieniała? Oficjalnie obydwa państwa miały jednego władcę, który tytułował się jednocześnie królem Polski i wielkim księciem litewskim. Mógł być koronowany tylko w Krakowie i tylko raz, ale wspólnie wybierany. Zlikwidowano litewski sejm, a stworzono walny, łączący przedstawicieli Litwy i Korony. Natomiast Litwa zachowała odrębność — dalej miała swoje tytuły czy urzędy, miała również oddzielny skarb.

To natomiast jeden z ważniejszych fragmentów aktu Unii Lubelskiej (zapis oryginalny):

Iż już Krolestwo polskie i Wielgie Księstwo litewskie jest jedno nierozdzielne i nierożne ciało, a także nierożna ale jedna a spolna Rzeczpospolita, ktora się z dwupaństw i narodow w jeden lud zniosła i spoiła.

Sejmy i rady ten oboj narod ma zawsze mieć spolne koronne pod krolem polskim, panem swym, i zasiadać tak panowie między pany osobami swemi, jako posłowie między posły, i radzić o spolnych potrzebach tak na sejmiech, jako i bez sejmow, w Polsce i w Litwie.

Oczywiście litewska reprezentacja w sejmie była mniejsza od polskiej, a sama unia nie do końca podobała się wszystkim wielkim rodom z Wielkiego Księstwa. Dlatego też, jak opisuje Bobiatyński, walczono o rewizję postanowień unijnych:

Unia Lubelska dawała wolność nabywania dóbr i urzędów na Litwie dla Polaków i odwrotnie. Litwini, obawiając się ekspansji, zabiegali o to, by tego zabronić. Długo o to walczyli, by wzmocnić swoją pozycję w RON, co udało im się dzięki uchwaleniu III Statutu Litewskiego w 1588 roku. Wtedy też zabroniono nabywania obcokrajowcom dóbr na Litwie

«Ewenement w skali europejskiej, nawet Anglicy studiowali jej zapisy»

Czy Unia Lubelska i jej efekty sprawiają, że był to unikat? Jak najbardziej. W teorii to po prostu nie mogło wyjść, bo stworzono jeden kocioł: Polacy, Litwini, do tego Rusini (choć bez własnej reprezentacji), do tego katolicy, prawosławni, protestanci. Praktyka pokazała jednak inaczej.

Historyk kwituje to tak:

W skali europejskiej to był całkowity ewenement, nie mieliśmy do czynienia z tak ścisłym zespoleniem dwóch narodów, jak w przypadku Polski i Litwy. Nawet Anglicy pod koniec XVI w. uważnie studiowali zapisy Unii Lubelskiej, pod kątem budowy wspólnego państwa ze Szkotami

Co ważne — zjednoczone Polska i Litwa w niedalekiej przyszłości, bo na początku XVII w. stały się — choć na krótko — potęgą w tej części Europy, sprawnie radząc sobie m.in. z zagrożeniem ze strony rosyjskiej. Na tyle dobrze, że przez ponad 50 lat polskim towarem eksportowym na wschód stało się nic innego, jak tęgi łomot. Przypieczętowany oczywiście zdobyciem Moskwy w 1610 roku i złożeniem hołdu polskiemu królowi przez rosyjskiego cara.

Kacper Świsłowski, gazeta.pl

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *