AKTUALNOŚCI


12/09/2016

O wyprawkach szkolnych i nie tylko

Jak podają polskie media „We wrześniu każdy polski uczeń pierwszej klasy szkoły podstawowej na Litwie otrzyma wyprawkę wartą tysiąc złotych – poinformował wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak. Program, który ruszył 1 września, będzie kontynuowany w kolejnych latach. Jak zaznaczył podczas konferencji w Sejmie szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą Michał Dworczyk (PiS), 1 września w polskich szkołach na Litwie naukę rozpoczęło ponad 12 tys. dzieci polskiego pochodzenia, głównie w rejonie Wilna i Solecznik. – Zgodnie z zapowiedziami PiS rząd rozpoczął aktywne wspieranie oświaty. Jednym z projektów, który rozpoczął się w czwartek, jest przekazanie wyprawek dla pierwszoklasistów. 1101 dzieci otrzymuje wyprawki. Każda kosztuje blisko tysiąc złotych – powiedział. Dziedziczak zaznaczył, że szkolnictwo polskie na Litwie jest dla ministerstwa priorytetowym tematem. – Zależy nam na tym, żeby uczniowie, którzy idą do szkół, mieli duże wsparcie ze strony polskiego państwa. To kolejny argument za tym, że warto uczyć się w polskich szkołach. Młodzież otrzyma wyprawkę, profesjonalny tornister z literaturą w języku polskim, z przyborami szkolnymi. To realne wsparcie – powiedział. Jak poinformował, 95 proc. wyprawek zostało już przekazanych 1 września, pozostała część będzie przekazana w sobotę. Dziedziczak zapowiedział też dodatkowe wsparcie dla najbiedniejszych uczniów…” Ta infa inspiruje chęć tym bardziej na początku nowego roku szkolnego do oczywistych refleksji. Po pierwsze o wyprawce, jako takiej. Pod wyprawką szkolną rozumie się bezzwrotny zasiłek dla ucznia: komplet książek ćwiczeń, przyborów, tornister i takie inne. W Polsce już realizuje się Rządowy Program Wyprawka szkolna w roku szkolnym 1916/2017. Dotyczy on głównie dofinansowania wyprawek dla uczniów z niepełnoprawnością intelektualną. Dofinansowanie wyprawek dala pierwszoklasistów polskich szkól na Litwie ten program nie obejmuje. To widać inicjatywa oddzielna. Szkól polskich na Litwie jest blisko 60, rożnego kalibru od początkujących do gimnazja. Liczba uczniów w szkołach z językiem nauczania polskim stanowi ponad 12 tysięcy. A co u nas na Ukrainie? Przypomnę, mamy 6 szkół polskich: średnie (klasy I-XI) - dwie we Lwowie, w Mościskach i Strzelciskach w obwodzie lwowskim, w Gródku obwodzie Chmielnickim i jedna niedawno otwarta początkowa w Lanowicach (klasy I-IV) też w obwodzie lwowskim. Są tak zwane oddziały polskie w trzech szkołach średnich w Szepetuwce. Iwano-Frankowsku (Stanislawowie) i Dowbyszu. Więc na Ukrainie liczba uczniów w szkołach z językiem nauczania polskim szacuję się gdzieś około 1400. Do ośrodków oświatowych polskich na Ukrainie nalezą też szkoły ukraińskie z nauką języka polskiego w niektórych klasach głównie fakultatywną, polskie szkoły sobotnio-niedzelne, kursy nauczania języka polskiego. I wtedy liczba dotkniętych oświata polską stanowi 15000 uczniów. Taka liczba została objęta badaniem socjologicznym przez program wspierania oświaty polskiej na Ukrainie „Biało-Czerwone ABC” realizowanym przez Fundacje „Wolność i Demokracja ” i zleconego przez MSZ w 2014 i 2015 roku. Zwięczeniem tych badań stal wydany przez WiD Informator „Szkolnictwo polskie na Ukrainie” , dane jakiego wykorzystuje w tym materiale. Uważnemu czytelnikowi nie trudno wyłonić z tych liczb do porównania dwie - 12 tysięcy uczniów w 60 szkolach na Litwie i 1,4 tysięcy w 6 szkołach i 3 pionach na Ukrainie. Chociaż nie mogę nie podać też liczbę Polaków na Litwie – 200,3 tysięcy wg. spisu lidności z 2011 r. i na Ukrainie – 144,1 wg. spisu ludności 2001 roku i 900 wg szacunku. Myślę że dla tego materiału obciążenie liczbami jest wystarczające. Jest tych liczb więcej w posumowaniu wspomnianego badania WiD. W podsumowaniu sprawiedliwie stwierdza się że” Mimo różnego rodzaju trudności, przede wszystkim finansowych, kadrowych i lokalowych, szkolnictwo polskie na Ukrainie w ostatnim ćwierćwieczu zdołało zwiększyć swoją bazę dydaktyczną. Przed 1989 rokiem istniały na Ukrainie tylko dwie publiczne szkoły polskie (obie we Lwowie).” Zwracają uwagi na takie problemy jak „słaba znajomość języka polskiego przez młodzież zamieszkującą tereny na wschód od granicy ryskiej(np. Żytomierszczyzna).” brak odpowiedniej kadry nauczycielskiej, brak pomocy dydaktycznych (przede wszystkim podręczników), sprzętu technicznego (komputerów, rzutników, drukarek itd.), odpowiednich pomieszczeń (brak własnych, dużych, nowych lub wyremontowanych oraz odpowiednio wyposażonych lokali), niezadowalający stan bibliotek szkolnych (brak najnowszej literatury polskiej) czy zbyt mało wyjazdów uczniów do Polski; ogólny kryzys gospodarczy i polityczny państwa ukraińskiego… „Przytoczone dane mogą sugerować, iż rozwój polskiego szkolnictwa na Ukrainie jest wciąż niedostateczny. Mniej więcej połowa polskiej młodzieży nie jest prawdopodobnie objęta jakąkolwiek formą polskiej edukacji” – brzmi ogólne podsumowanie… Cóż jak dla obrazku socjologii problemu wystarczająco. Ale co do konkretów działań dla Polaków Ukrainy, dla naszych społeczników nie za dużo. A na takie działania musimy siebie mobilizować . Przede wszystkim na kadry nasze nauczycielskie, które razem z nauką swego przedmiotu nie zapominają o zadaniu formowania polskiej świadomości kresowej uczniów. Pamiętamy że uczeń szczególnie w naszej sytuacji nie jest naczyniem dla napełnienia wiedzą lecz pochodnia jaku mamy zapalić, pochodnią polskości. Szkoły nasze mają rozwijać się jako centrum ideologii odrodzenia polskości. I jak nie stawić tu zadania organizacji takich szkół w centrum największego ukraińskiego skupiska Polaków - w Żytomierzu jak i w Kijowe stolice kraju i to na najwyższym przywabiającym poziome współczesnym . Edukacja młodzieży polskiej jest nie mniejszym zadaniem w interesach tegoż lobbingu interesów Macierzy jak i Ukrainy dążącej do przystąpienia do Unii Europejskiej. Nie mam na myśli wykorzystanie instrumentalnego subkulturowej wspólnoty polsko-ukraińskiej, myślę raczej o relacjach partnerskich z Macierzą. Trafne pytanie (oddzielne) jakim kosztem tego osiągnąć , gdzie na to wziąć kasę co i gdzie- na Ukrainie, w Polsce, gdzie indziej warto restrukturyzować?.. Ale nie tracimy optymizmu, nawet teraz, kiedy możliwie nas nie widzą – takie mam przypuszczenie, ponieważ wyprawki polsko-ukraińskie pierwszoklasiści jak litewskie nie dostali. Dowiedziałem się o tym od Ryszarda Wincenca dyrektora szkoły nr 10 we Lwowie im. Św. Marii Magdaleny której w tym roku wypełniło się 200 lat(!) Borys Dragin