AKTUALNOŚCI


25/11/2016

W dobry czas!

Notatki z VIII Kongresu ZPU. 19 listopada miało miejsce ważne wydążenie w życiu polskiej wspólnoty Ukrainy: w Kijowie pracował VIII Kongres Związku Polaków Ukrainy jednej z dwóch ogólnokrajowych polskich organizacji narodowych. Jak zawsze miał charakter sprawozdawczo-wyborczego zjazdu organizacji, który według statutu odbywa się raz na cztery lata. Trwał jeden dzień. Około 100 delegatów z rożnych obwodów Ukrainy obierali władz organizacji: prezesa, członków zarządu, komisję rewizyjną. Punktem centralnym obrad było 25 - minutowe sprawozdanie prezesa Antoniego Stefanowicza za czteroletni okres kadencji. Sprawozdanie o prowadzeniu przedsięwzięć kulturowych (festiwale, obchody świat etc), oświatowych (organizacja nauki języka polskiego, niestety bez zwiększenia liczby szkol polskich, na razie ich jak było tylko 6), inicjatywach ds. ochrony dziedzictwa polskiego narodowego. Wspominał media polskie Ukrainy z którymi ZPU współpracuje, w tym o swój jako wydawca „Dziennik Kijowski”. Nie powiedział niestety o tym że zespół pisma nie będąc w stanie utrzymać lokal redakcyjny z przyczyn pono finansowych akurat w przeddzień Kongresu musiał stamtąd wyprowadzić się. Wymienił prezes inne papierowe wydania polskie takie jak kwartalnik „Krynica”, żytomierskie tytuły Żytomierszczyzny jak „Mozaka Berdyczowska”, „Tęcza Żytomierszczyzny ”, „Głos Polonii” , winnickie „Słowo Polskie”,. Szkoduję (bliski mi temat) że nie nazwał najmocniejszy polski tytuł Ukrainy „Kurier Galicyjski”, też portal „Polonews”, powstały z inicjatywy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie… Żalił się Stefanowicz na brak dostatniego finansowania z Polski . Ukraina prawie nic jakoby nie daje, nie dał coś nawet Minkult na organizację Kongresu, chociaż podczas otwarcia obrad przedstawiciel Minkultu w randze zastępcy odpowiedniego departamentu mówił o wsparciu mniejszości narodowych Ukrainy. Z krytyką Minkultu co do wsparcia finansowego mówił już po Stefanowiczu podczas regulaminowych trzyminutowych omówień sprawozdania prezes honorowy odeskiego dziali ZPU Tadeusz Załucki: „Nawet Janukowycz coś pomagał. Teraz nic nie dają”. Szczególną uwagę prezes przydzielił sprawie lokalowej. Mówił o potrzebie tzw. Domu Polskiego w Kijowe jak powiedział „z prawdziwego zdarzenia”. W tej kwestii on jak i inni członkowie jego zarządu zarzucali Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie że wykorzysta nazwę „Dom Polski” dla należącego jej niedużego pomieszczenia przy ulice Saksagańskiego 99. Jakoby ta nazwa przeszkadza rozpatrywaniu pomocy w kwestii powstania Domu. Nie przekonująco i nawet komicznie jak dla mnie to brzmi. Co przeszkadza istnieć nawet kilku takim Domom w takim megalopolisie jak Kijów? Przecież ta nazwa nie jest czyjejś własnością intelektualną, znakiem towarowym. Tym bardziej korzystają z tego nasi koledzy, Polacy, i działają dość wspaniale na rzecz sprawy polskiej na Ukrainie. Szczytowym punktem porządku dziennego Kongresu było obranie prezesa ZPU na nowy termin. Wysunięto z Sali dwóch kandydatów: Antoniego Stefanowicza (76 l.) oraz Stanisławą Kosteckiego (62 l.) który zajmował stanowisko prezesa ZPU kilka kadencji przed Stefanowiczem, pełniącego wtedy stanowisko wiceprezesa. Innych chętnych kandydować na prezesa na sali nie znalazło się. Obaj krótko przedstawili swoje cele programowe prawie identyczne z kompletem już kanonicznych zamierzeń dotyczących rzeczy kulturowych, oświatowych (szkoły polskie), mrzonki o Domu Polskim w Kijowie etc. W zakresie tego Domu „z prawdziwego zdarzenia” ciekawie zabrzmiał u Stefanowicza cel domagania restytucji czyli reprywatyzacji polskiego mienia które jeszcze pozostało po czasach sowieckich. Omówienie kandydatur nie zajęło sporo czasu. Większość występujących była po stronie Stefanowicza podkreślając jego zasługę przede wszystkim w uporządkowaniu po Kosteckim biurowości kiedy sam Stefanowicz, prawda, był wtedy jego pierwszym zastępcą. Zamieszkanie Stefanowicza w stolice też odnoszono do jego atutów. Kostecki mieszka w Gródku Podolskim chociaż pełniąc obowiązki Prezesa mieszkał w Kijowie. Oprócz tego zarzucano Kosteckiemu ze już jest zajęty w Partii Polaków Ukrainy będąc jej przewodniczącym, na co on odpowiadał że w razie obrania zrezygnuje z obowiązków partyjnych na rzecz związkowych. Cóż tak wygląda czy raczej wyglądała na sali sytuacja kadrowa w ZPU. I trzeba tu powiedzieć że dla omówienia kwestii kadrowej, odmładzania społecznictwa jak i ruchu młodzieżowego ani w programach kandydatów ani podczas debat na Kongresie miejsca prawie nie znalazło się. Do omówienia innych celi programowych nie doszło chyba już za brakiem czasu. Nic nie można mieć przeciwko jak Kosteckiemu tak i Stefanowiczowi. Obojga zasługują na wysoka ocenę i podziękowanie za oddanie naszej sprawie. Z imieniem Kosteckiego związana jego zapaleńcza działalność po śp. pierwszym prezesie ZPU Stanisławie Szałackim, organizacyjne terytorialne i branżowe rozpracowanie struktury Związku, budownictwo i otwarcie polskiej szkoły w Grodku Podolskim, pierwszej takiej za Bugiem w okresie postradzieckim, wielu innych rzeczy jak np. stworzenie politycznej partii Polaków Ukrainy. Kosteckiemu towarzyszył też w te lata i jego rywal Aleksander Stefanowicz , na stanowisku wiceprezesa i prezesa ostatnie 4 lata. Ale prawa natury są nieubłagalne do właściwych przemian, w tym kadrowych. Iść do przodu i powoli odmładzać skład naszego ruchu jest najważniejszym obowiązkiem tych kto stoi na czołowych stanowiskach organizacji. Właśnie takie okresy wyborcze mogą stać okazją dla zmian. Przy tym można skorzystać z doświadczeń modnych teraz primeries (wyborów poprzednich ang.). I czy nie mogliby stać źródłem takich posunięć kadrowych absolwenci uczelni polskich wracające na Ukrainę na przykład?... W końcu na prezesa ponownie został wybrany Aleksander Stefanowicz. Na niego zagłosowało 63 delegata, na Kosteckiego – 35. Obrano też 21- osobowy zarząd i komisje rewizyjną. Serdecznie wszystkich witamy! Wśród innych wydarzeń Kongresu była obecność nowego ambasadora RP w Kijowie Jana Piekły. W wystąpieniu przywitalnym wysoko ocenił znaczenie polsko-ukraińskiego partnerstwa. Wspomniał historię, sojusz Piłsudski –Petlura i nawet przeprosił za traktat Ryski. Cytował Zbigniewa Brzezińskiego o znaczeniu istnienia wolnej i niepodległej Ukrainy. Kongres był w ogóle nieźle organizowany, choć jak dla jednego razu na 4 lata dość skromnie. Niestety nie był szerzej anonsowany - chociażby na swoim portale. Dowiedziałem się o nim przypadkowo. Przy wejściu do Szkoły Dżazu i Estrady, w której odbywał się pytano czy mam zaproszenie. Warto może było wcześniej obwieścić akredytację dla mediów, których na kongresie prawie nie zauważyłem. Asystowała obradom skierowana na sale nie bezinteresownie widać przemyślana i odselekcjonowana demonstracja slajdów sylwetek osób z ćwierćwiekowej historii ZPU. Obrady przebiegali dość spokojnie, prawie jak zebranie dobrze dobranych akcjonariuszy spółki - ZPU, a nie jak bywa na forum ruchów społecznych, którym często towarzyszą burzliwe dyskusję, ostra wymiana zdań. Takim zapamiętałem poprzedni Kongres. Próbowała trochę wzbudzić atmosferę charyzmatyczna liderka Polaków Żytomierszczyzny Wiktoria Laskowska wysuwając nie bezsensowne propozycje co do liczby przedstawicielstwa w zarządzie żytomierian, też gromiła „pseudopolskie” ciała społeczne. Samodzielną wyglądała inicjatywa Polaka z Kijowa Bolesława Kulczyckiego który opowiadał z trybuny Kongresu o swojej walce za wpisanie do paszportu narodowości – Polak. O tej jego inicjatywie patrz DK nr 19/2016. Taki gest pasjonarny 87- letniego Polaka sala przyjęła prawie z apatią. Cóż żeby takie inicjatywy opanowali tumem potrzebne nie jedno-dwa wystąpienia na forum czy w mediach, potrzebna żmudna i codzienna praca, możliwie kompania zorganizowana tej że biurokracją społeczną. Dużo zależy od tego czy rozumie ta biurokracja że pracuje na realizacje takiej idei jak ruch narodowy „z prawdziwego zdarzenia” , idei najpiękniejszej chociaż i czasem demonicznej myśli ludzkiej… Żegnając obrady kongresu, na korytarzu, zwróciłem uwagę na grupkę kilku młodych (nie licznych na Kongresie) delegatów śpiewających „Rotę”, najaktywniejszym z nich zauważyłem redaktora naczelnego winnickiego „Słowa Polskiego” Jerzego Wójcickiego. Pomyślałem że warto było organizatorom proponować delegatom w momencie aktu końcowego zaśpiewać ten Hymn. Borys Dragin