AKTUALNOŚCI


09/04/2017

Rola manipulacji medialnych

W społecznym odbiorze polityki i polityków, a zwłaszcza partii rządzących zwłaszcza w chwili obecnej nakładają się kuratorskie zachowania mediów, wychodzące w swych założeniach programowych poza dobrze już oswojoną logikę newsów. Niestety, konsekwencją takiego stanu rzeczy są niepokojące skutki mające znaczenie dla stanu świadomości polityczno-społecznej, w której internalizują się nie tyle znaczenia współcześnie ważnych faktów i wydarzeń, co pozory. W dużym stopniu sprawia to, że obywateli nie interesują już prawdziwe działania polityków, ale obrazy tych działań w mass mediach. Stawiam tezę, ze kryzys polskiej demokracji nie wiele ma wspólnego z utratą zaufania do aktywnie działających polityków, lecz jest raczej wynikiem coraz większego zaniepokojenia ich rosnącą niemocą. Co, w rezultacie prowadzi do sytuacji, w której informacje dotyczące treści opinii publicznej w rzeczywistości stanowią narzędzia mediów do przejmowania rzeczywistej władzy. Postępy, jakie uczyniły współczesne polskie media są nader widoczne. Politycy stają się zakładnikami nie tylko mediów tradycyjnych, ale również coraz częściej mediów elektronicznych, poprzez które, sterowana zazwyczaj przez różne grupy nacisku i różnego rodzaju doradcze organizacje pozarządowe, itp. W ten sposób, sieciowa opinia publiczna może bardzo skutecznie zablokować nie tylko nieudany i szkodliwy społecznie projekt, ale również projekt wartościowy, tylko, że godzący w interesy określonej grupy. Sieciowa opinia publiczna może z równym powodzeniem być manipulowana z zewnątrz, zresztą tak jak „tradycyjna” opinia publiczna, poddawana jest wpływom mediów tradycyjnych. Podstawowa różnica między tymi dwoma rodzajami mediów polega głównie na tym, iż w przypadku mediów elektronicznych multiplikatorami opinii publicznej mogą być zarówno indywidualni, aktywni przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego jak i przedstawiciele instytucjonalni, w tym określone partie czy małe ugrupowania polityczne, znajdujące się zazwyczaj w opozycji wobec partii sprawujących władzę. Polityka w moim przekonaniu, to przede wszystkim, działalność wolnych obywateli w sferze publicznej, gdzie sprzeczne interesy mogą ze sobą otwarcie konkurować. Przy takim ujęciu istoty polityki można oczywiście zastanawiać się nie tylko nad sposobami jej obrony przed wszelką ideologią, fałszywymi przyjaciółmi, czy nacjonalizmem, ale również przed źle pojętą demokracją oraz tendencyjnie wykorzystywana technologią mediów. Tymczasem, traktowanie polityki we współczesnej Polsce, jako placu targowego, na którym obowiązuje mechanizm konkurencji cenowej wobec wszystkich żądań społecznych i przy braku gwarancji, że dobije się na nim targu po uczciwej cenie, czy też odwoływanie się do metafor polityki - poprzez zwłaszcza obecną opozycje parlamentarną - jako „sztuki ratowania tonącego statku”, ma oczywiście głównie na celu dyskredytację sprawujących władze miedzy innymi poprzez kreowanie stereotypu nieudacznictwa, groźby totalnej demolki, czy wręcz zagłady państwa demokratycznego, marnotrawienia tego, co przez 8 lat dotychczas osiągnęło w konkretnym przypadku PO i jej satelici apolityczni. Pozostawiając na uboczu rozważań wątpliwości związane z tymi rzekomymi osiągnięciami – należy zwrócić uwagę na fakt, iż skoro poważne problemy i debaty polityczne nie mogą się odbywać za przyczyną mediów aspirujących do roli głównego aktora na politycznej polskiej scenie politycznej, to rola tradycyjnych polityków coraz częściej i niemal już nagminnie sprowadzana jest do konwencji pełnienia przez nich tylko funkcji ceremonialnej, by nie powiedzieć – dekoracyjnej. Innymi słowy, głownie za pośrednictwem mediów kreowany jest karykaturalny obraz, „polskiej sceny politycznej oraz demokracji”. Inaczej ujmując ów swoisty „spektakl” w wykonaniu polskich mediów zawłaszcza Internetu trwa (wystarczy przejrzeć chociażby same tytułu newsów) i grany jest przed widownią, zresztą w dużym stopniu za jej pieniądze, aczkolwiek nie tylko. Ona też - zwłaszcza jej naiwna część - od czasu do czasu za pośrednictwem tychże mediów, za sprawą rzekomego nadania jej przywileju podmiotowości, wciągana jest od czasu do czasu, bezpośrednio w organizację spektaklu typu KOD, czy też ostatnio w strajku nauczycieli – zresztą nieudanego – przeciw wprowadzanej, w moim przekonaniu słusznej i mądrej reformie systemu oświatowego. Głównym problemem pozostaje jednakże fakt, iż za sprawą mediów - czyli, jak się okazuje woluntarystycznej i totalitarnej władzy - system uczestnictwa społeczeństwa polskiego w życiu politycznym niezmiernie się komplikuje. Przede wszystkim zanika szeroka niezbędna debata, nad tym, co dla nas ważne, nad tym, co się faktycznie dzieje w parlamencie, co w samorządach, itp., w której wszystkie zainteresowane strony społeczeństwa polskiego - mogłyby swobodnie bez nadmiernie stosowanej przez media manipulacji oraz tendencyjności w doborze faktów i nie tylko - wyrazić swoje opinie. Kazimierz Chyc, dyplomata