6 czerwca — Dzień Dziennikarza Ukrainy. Witamy! 28 czerwca — Dzień Konstytucji Ukrainy. Witamy!      

Aktualne. Wieczna wojna

Europa nie poradziła sobie z wielkim rumowiskiem, które zostało po upadku komunizmu, gdy nagle w jego wyniku nastąpiła zbiorowa utrata jedynej dobrze znanej tożsamości.

Dawno, dawno temu, w zupełnie innym świecie, bo dokładnie dziewięć  lat temu, chorwacka pisarka Dubravka Ugrešić powiedziała w wywiadzie udzielonym Dejanowi Ilićowi, serbskiemu dziennikarzowi i redaktorowi naczelnemu najważniejszego w Serbii magazynu literackiego i kulturalno-społecznego „Rec»: „żaden kryzys nie jest wyłącznie ekonomiczny. Kryzys systemu bankowego zawsze łączy się z kryzysem systemu państwowego, a ten z kolei nieuchronnie oznacza kryzys samej instytucji demokracji». Ten wywiad, pod tytułem „Ktoś będzie musiał posprzątać ruiny» opublikowany w „Dwutygodniku», przeczytałam po raz pierwszy latem 2016 r., pijąc zimną malvaziję na balkonie apartamentu w chorwackim Tisno. To bylo nocą z 4 na 5 sierpnia, gdy usiłowałam zrozumieć, na co patrzę, a widziałam fajerwerki wystrzeliwane nad maleńkim portem i patriotyczne piosenki niosące sie po falach ciepłego Adriatyku. Chorwaci w miasteczku świętowali podniośle i gwar nie ustawał do późnej nocy. Mijala właśnie 21 rocznica operacji wojskowej Burza (operacja Oluja) przeprowadzonej przez wojsko chorwackie w pierwszych dniach sierpnia 1995 r., aby odbić z rak samozwańczej Republik! Serbskiej prowincji Krajina, w większości zamieszkaną przez chorwackich Serbów. W wyniku przeprowadzo­nej operacji w 1995 r. öd 4 do 7 sierpnia zginęło według rożnych szacunków od około 350 do ponad 1000 serbskich cywilów, wiele osób starszych i chorych, a ponad 200 tys. zostało wypędzonych ze swoich domów. Jednym z dowodzących tą operacją był Ante Gotovina, oskarżony o liczne zbrodnie wojenne były legionista i najemnik. Konstelacje pirotechniczne układały sie w fantazyjne kształty na niebie, ktoś cos śpiewał, ktoś tańczył w porcie, a ja, patrząc na wszystko z domu na wzgórzu, szukałam odpowiedzi na pytania, które tłukły mi się po głowie, brzmiąc: czyli to się nigdy nie skończyło? A czy kiedys się skończy?

„Wladze w postjugosłowiańskich państwach wybornie manipulują przeszłością, przeszłość śluzy im zresztą głównie do manipulacji. Zajmują sie więc odkopywaniem albo zakopywaniem trupów: kiedy im to potrzebne, wyciągają kolejnego, a kiedy przestają go potrzebować — na powrót go zakopują” — powiedziała mi wtedy ze stron „Dwutygodnika» Dubravka, dodając, ze ciekawie jest sobie porównać, jak epizody niedawnej historii zostały opisane w chorwackiej Wikipedii, a jak w serbskiej. bośniackiej, słoweńskiej czy macedońskiej.

Spytacie, dlaczego dziś o tym wszystkim przypominam, jakby nie było aktualnych tematów — granica, inflacja, pandemia, żenada — kto w Polsce mieszka, ten

się w cyrku nie śmieje i rzadko spokojnie sypia, po co nam teraz jakieś bałkańskie historie sprzed lat. Nowotwór nacjonalizmu ma się jednak za dobrze, by o tym nie wspominać, nie patrzeć szeroko, nie zaglądać tarn, skąd płynie nowa, choć zarazem jakby wciąż ta sama lekcja. Stosowne trupy odkopał właśnie Milorad Dodik, lider rządzącego w będącej częścią Bośni i Hercegowiny Republice Serbskiej Związku Niezależnych Socjaldemokratów (SNSD) i jego przedstawiciel w Prezydium BiH — kolegialnym organie pełniącym funkcje głowy państwa. W lipcu poszło o nowelizacje kodeksu karnego dotycząca  kar za kwestionowanie ludobójstwa w Srebrenicy oraz gloryfikowanie zbrodniarzy wojennych, co Dodik uznał za cios wymierzony w serbski policzek. Od tej pory za sprawą kolejnych kilku ruchów polityka SNSD (np. deklaracji wycofania Ser­bów ze wspólnej armii oraz planowane zakazanie działalności instytucjom federalnym Bośni i Hercegowiny na terenie Republik} Serbskiej) instytucje centralne państwa 53 sparaliżowane, a kraj zaczyna niebezpiecznie osuwać się w coraz większą destabilizację. Dla elit z obu stron konfliktu w BiH jednak taka eskalacja napięć to prawdziwy dar od losu — skąd my to znamy! Zamiast tłumaczyć sie przed społeczeństwem ze swojej nieudolności w zarządzaniu   kryzysem pandemicznym, z bezradności w obliczu potężnej korupcji i problemów gospodarczych, można zając sie nakręcaniem nienawiści do drugiej strony, wroga, który idealnie nadaje sie do tego, by kanalizować napięcia i niezadowolenie społeczne.

Wygląda wiec na to, ze nikt jednak nie posprzątał tych ruin albo ze zrobiono to na tyle powierzchownie, by pod cienka^ warstwa pozłotka dobrze zakonserwowały sie bulgoczące złowrogo pokłady gnojówki. Europa nie poradziła sobie z tym wielkim rumowi­skiem — i mam tu na myśli nie tylko owo rumowisko bałkańskie, ale cale wschodnioeuropejskie morze ruin, które zostało po upadku komunizmu, gdy nagle w jego wyniku nastąpiła zbiorowa utrata jedynej dobrze znanej tożsamości. Pisał o tym pochodzący z byłej Jugosławii filozof Boris Buden. „To, co zdawało się nagłym skokiem w lepszą, demokratyczną^ przyszłość, zostało nagle przyćmione przez regresywne konflikty miedzy narodami i grupami etnicznymi. Długo oczekiwane wyzwolenie otworzyło puszkę Pandory z najgorszymi formami nacjonalizmu i szowinizmu, które gdzie-niegdzie wywołały falę przerażającej przemocy». Czy na Bałkanach wybuchnie nowa wojna? A może ona wciąż trwa, tak jak trwają wszystkie inne rozpoczęte kiedyś wojny, po których nikt nie posprzątał ruin?

Anna Dziewit-Meller, polityka.pl

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *