11 listopada — Narodowe Święto Niepodległości Polski. Witamy!    

Czym zawinili Teatr Polski i Wilhelm Kotarbiński?

W celu upamiętnienia działalności Państwowego Teatru Polskiego w Kijowie w latach 20-30-tych XX wieku i tragicznego losu jego zespołu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich na Ukrainie 12 sierpnia br. wystąpiło z Petycją do Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej (KMAP)  o otwarcie tablicy pamiątkowej na gmachu pod adresem ul. Prorizna 17, (obecnie Teatr Mołodyj — foto), w którym  teatr mieścił się w latach 30.

Repertuar tego teatru był zróżnicowany, od propagandy po klasykę polską i światową. Rola władzy radzieckiej od momentu jego pojawienia, wsparcia w dłuższym okresie, aż do tragicznego losu  w finale była decydującą. Ustosunkowanie do niego korelowało się jak z polityką partii w kwestii narodowościowej, tak i szczególnie z sytuacją w relacjach ZSRR z Polską. Właśnie te relacje międzypaństwowe ostatecznie decydowały o losie Teatru i jego zespołu.

W 1933 roku został aresztowany i później rozstrzelany polski dramaturg, poeta, reżyser, Witold Wandurski, któremu należy się pierwsza rola w organizacji i kształtowaniu Teatru jako zespołu profesjonalnego. Po nim zaczęła się permanentna zmiana kierownictwa, reżyserów, repertuaru, aż do ostatecznego zamknięcia Teatru w1938 roku. Likwidację poprzedzono ustawicznym prześladowaniem przez NKWD aktorów i pracowników placówki, większość z których została fałszywie oskarżona o udział w Polskiej Organizacji Wojskowej, skazana na śmierć i rozstrzelana.

Petycję o otwarcie tablicy pamiątkowej poprzedziło zebranie pakietu niezbędnych dokumentów. Finansowania tego przedsięwzięcia podjęła się Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie.

11 listopada (!) petycję rozpatrywała Komisja ds. Umieszczenia Znaków Pamiątkowych w Mieście Kijowie.  Na posiedzenie Komisji jako odpowiedzialnego wnioskodawcę zaproszono telefonicznie Sekretarza Generalnego SDPnU w połowie dnia poprzedzającego posiedzenie. Z rożnych przyczyn nie było możliwości splanować tak śpiesznej obecności.  Komisja nie poparła Petycji. Wszyscy z 8 jej członków wstrzymali się od głosu. Zgodnie z zasadą dla aprobaty niezbędnych jest 2/3 głosów. W drugim roboczym dniu po posiedzeniu Komisji jej sekretarz, odpowiedzialny pracownik Departamentu Komunikacji Publicznej  KMAP  Jarosław Szybanow telefonicznie objaśnił pozycje Komisji wobec Petycji „napięciem w stosunkach ukraińsko-polskich”. Na czym polega to „napięcie” w stosunkach ukraińsko-polskich dowiedziałem się przy spotkaniu z nim. Jarosław Szybanow przekazał mi Protokół posiedzenia Komisji, zawierający tylko brzmienie decyzji komisji. Powiedział, że zapis posiedzenia nie jest przechowywany i objaśniał, że „napięcie” w stosunkach ukraińsko-polskich na posiedzeniu Komisji artykułował członek Komisji niejaki p. Pawło Podobed odpowiedzialny pracownik Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.  Mówił, że niby w Polsce na podobne petycje Ukraińców polskich władza reaguje negatywnie w przeciwieństwie do Ukrainy, która, jak twierdził, „pozwala wszystko”. Pan Podobed opowiadał też na Komisji o niedawnej wizycie Prezesa polskiego IPN na Ukrainę, który nie raczył spotykać się z kolegami z ukraińskiego IPN  jak i z innymi prominentami władzy ukraińskiej, co oni konstatowali z żalem. Przypomnę, że prezes INP Karol Nawrocki w dniach 8-9 listopada przebywał na Ukrainie.

I jeszcze jedna ciekawostka z posiedzenia tej Komisji (też z akcentem polskim).  Okazuje się nie byliśmy sami. Odrzucona tam została też petycja, powtórna (!) o  odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej znanemu polskiemu malarzowi Wilhelmowi Kotarbińskiemu (1848-1921)  na gmachu przy ul. Desiatynnej 14. Petycja Fundacji jego imienia.

Zabrzmiała w związku z tym na Komisji, jak opowiada ten że p. Szybanow, propozycja podłączyć do załatwienia tej kwestii struktury państwowe obu  krajów MSZ-ety itp.

Cóż może jeszcze Brukselę, ONZ czy Rzym chciałoby się zapytać? A jeżeli na serio to czy nie wdraża się tu jakiś targ, jakieś prawo symetrii, czyli talionu — oko za oko, ząb za ząb, zakładnikami jakiego stają się mniejszości narodowe naszych krajów.

Z Teatrem Polskim mamy w ogóle jakieś déjà vu – w latach 30. i teraz stał się ofiarą relacji międzypaństwowych.  I jak tu nie wspomnieć słynnej, w swoim czasie, wypowiedzi poety i działacza państwowego niepodległej już Ukrainy Iwana Dracza.  „Dążymy do tego – mówił – żeby naszym mniejszościom narodowym żyło się na Ukrainie lepiej niż w ich krajach ojczystych”. A zatem czy nie prościej byłoby dorzecznie pogodzić te sprawę na lokalnym, stołecznym szczeblu, a nie rozwałkowywać tu naszych stosunków? (foto: Ul. Prorizna 17- w tym budynku mieścił się Państwowy Teatr Polski w Kijowie)

Borys DRAGIN

Dziennik Kijowski — SDPnU

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *