28 czerwca – Dzień Konstytucji Ukrainy. Witamy!

Dżentelmen, gdańszczanin, obrońca słabszych. Jak zapamiętamy Pawła Adamowicza?

Chociaż zakładał Platformę Obywatelską, to do wielkiej krajowej polityki go nie ciągnęło. Dla Pawła Adamowicza liczył się tylko samorząd, a zwłaszcza rodzinny Gdańsk. Zapamiętamy go też jako dżentelmena, który walczył z nietolerancją i tępił mowę nienawiści, a wobec swoich politycznych przeciwników zawsze potrafił zachować klasę.

Już po ataku nożownika na prezydenta Pawła Adamowicza w mediach społecznościowych popularność zyskał filmik z niedawnej kampanii samorządowej. Nakręcili go sztabowcy innego kandydata do gdańskiego ratusza — Kacpra Płażyńskiego. Na niespełna półminutowym wideo można zobaczyć, jak Adamowicz i Płażyński spotykają się podczas porannego rozdawania pączków mieszkańcom. Niby nic, ale rozmowa jest pełna obustronnej życzliwości i prowadzona w pogodnej atmosferze. Widok cokolwiek egzotyczny w realiach krwawej wojny polsko-polskiej.

Jak zapamiętamy Pawła Adamowicza? Mi.n. jako dżentelmena

Ale taki był Adamowicz — o swoje interesy walczył ostro i do końca, ale nie przekraczał przy tym granicy dobrego smaku. Zachowywał klasę i kulturę, co zauważali nawet jego przeciwnicy. — Jemu życie publiczne dostarczało wielu wyzwań, zmuszało go do determinacji, walki i robił to znakomicie, nie tracąc przy tym wrażliwości, normalności, uśmiechu i pogody ducha — w rozmowie z Onetem wspomina prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Paweł Adamowicz często podkreślał, jak ważny jest szacunek dla drugiego człowieka:

— Czasem człowiek zmienia poglądy. Moje, kiedyś bardzo konserwatywne, także się zmieniają, ale niezależnie, czy jesteśmy konserwatystami, czy liberałami, a może socjalistami, powinniśmy pamiętać o szacunku dla drugiego człowieka i prawie do wyrażania swoich poglądów i przekonań — powiedział podczas Marszu Równości w 2017 roku.

Gdańszczanin

Dla Adamowicza Gdańsk był całym życiem. Nie tylko prywatnie, ale też politycznie. To właśnie ze stolicą Pomorza związał swoją karierę urzędniczą. Młodsze pokolenie pamięta go głównie jako prezydenta Gdańska — trudno się dziwić, funkcję tę sprawował ponad 20 lat, co plasowało go w ścisłej czołówce włodarzy polskich miast o największym stażu — ale swoją karierę w samorządzie zaczynał od funkcji miejskiego radnego. W radzie miasta zasiadał w sumie przez osiem lat, potem przeniósł się do ratusza, gdzie spędził pięć kadencji i właśnie rozpoczynał szóstą.

— Chciałbym, aby mówiąc: jestem gdańszczaninem, jo jem z Gduńska, Ich bin ein Danziger, I am from Gdańsk, każdy z nas mógł odczuwać ten szczególny rodzaj dumy, płynący z przynależności do dziedzictwa kulturowego tego wyjątkowego miasta — mówił.

— Dziękuję wam! — zwrócił się do mieszkańców zgromadzonych na Targu Węglowym.

Obrońca słabszych

Jedną z zalet Pawła Adamowicza, podkreślaną przez jego znajomych, była duża wrażliwość na drugiego człowieka. Dlatego starał się, żeby każdy czuł się w Gdańsku jak u siebie. Zwłaszcza członkowie mniejszości. — Miłość może tylko łączyć. Nasze miasto Gdańsk chce być otwarte na różnorodność, bo różnorodność jest bogactwem, nie jest problemem — przekonywał podczas Marszu Równości w 2017 roku. — Jak słyszycie, że ktoś jest zboczony, że ktoś jest zepsuty, to powiem tak, ten jest zboczony, który sieje nienawiść, ten jest zepsuty, który odnosi się do drugiego z wrogością — dodał.

Zmarły prezydent Gdańska wspierał też uchodźców i ogółem cudzoziemców. W mieście uruchomił «Model Integracji Cudzoziemców» zakładający włączanie przybyszów z zagranicy we wszystkie sfery życia — od edukacji po rynek pracy — i integrowanie ich ze społeczeństwem. — Najważniejsze są nasze wartości chrześcijańskie, ludzki odruch pomagania innym. Poczułem, że inicjatywa musi wyjść od nas — argumentował decyzję, za którą polityczni przeciwnicy ciskali gromy na jego głowę.

Był blisko ludzi, nie uciekał nawet przed dziennikarzami. Niezwykle pogodna osobowość — w rozmowie z Wirtualną Polską zmarłego wspomina lider zespołu Big Cyc Krzysztof Skiba, kolega Adamowicza z czasów podstawówki. — To był także bardzo ciepły, koleżeński, przyjacielski człowiek. Nie mógłby marzyć o takim poparciu w Gdańsku, gdyby tak wielu mieszkańców tego miasta nie poznała go od tej właśnie strony. Ludzie widzieli w nim dobrego i prawego człowieka. Słusznie, bo taki był — zaznacza w rozmowie z Onetem Aleksander Hall, były działacz opozycyjny i były minister, a także przyjaciel Adamowicza.

Opozycjonista

Adamowicza-prezydenta i Adamowicza-samorządowca ukształtował Adamowicz-opozycjonista. Już w szkole średniej kolportował podziemną prasę. Później był współwydawcą i drukarzem podziemnego uczniowskiego pisma «Jedynka». Także w czasach studenckich nie zapominał o działalności opozycyjnej — współwydawał i drukował studenckie pismo «ABC». W maju 1988 roku współorganizował strajk okupacyjny na swojej uczelni — Uniwersytecie Gdańskim. Później został przewodniczącym komitetu strajkowego. Opozycyjne zacięcie nie było w rodzinie Adamowicza niczym niezwykłym. Jeszcze bogatszą kartkę w antykomunistycznym podziemiu ma jego brat, dziennikarz Piotr Adamowicz.

Założyciel

Już jako prezydent Gdańska Paweł Adamowicz współtworzył na Pomorzu struktury nowo powstającej Platformy Obywatelskiej. Przez wiele lat był jej czołową postacią i w Gdańsku, i na Pomorzu, sprawiając, że to ten region uznawano za największy bastion Platformy. Mimo kilku prób nigdy nie dał się kolegom z partii wyciągnąć do «dużej» polityki ogólnokrajowej. Gdyby tylko zechciał, mógłby w niej zajść naprawdę daleko. Był lubiany i ceniony, a ponadto pozostawał w bardzo dobrych relacjach z najważniejszymi ludźmi w PO, na czele z Donaldem Tuskiem.

«Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, człowiek Solidarności i wolności, Europejczyk, mój dobry przyjaciel został zamordowany. Niech spoczywa w pokoju» — napisał przewodniczący Rady Europejskiej na swoim służbowym profilu na Twitterze. Z prywatnego konta dodał: «Pawle, nigdy o Tobie nie zapomnimy. Żegnaj, Przyjacielu».

Łukasz Rogojsz 14.01.2019 20:44

gazeta.pl

 

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *