28 czerwca – Dzień Konstytucji Ukrainy! Witamy!

 

Heike Geißler: Zastanawiałam się, dlaczego nie mogę się uspokoić i powiedzieć sobie, że to tylko praca

Każda minuta pracy w Amazonie była wypełniona komunikatem, że łatwo mnie zastąpić. Nie maszyną, bo jeszcze ich nie ma lub wciąż są zbyt drogie, tylko inną osobą, która potrzebuje pieniędzy albo zostanie tam przysłana z agencji pracy — mówi Heike Geißler, pisarka i tłumaczka, autorka książki «Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie».

Heike, jesteś pisarką i tłumaczką. Co cię zaprowadziło do pracy w hali Amazona w Lipsku?

Pieniądze. Potrzebowałam ich, bo musiałam spłacić długi na koncie, a nie było na rynku innych w miarę dobrze płatnych ofert. Chciałam popracować w Amazonie przez osiem tygodni przed Bożym Narodzeniem, wytrzymałam sześć i odeszłam przed czasem. Zarabiałam 7,53 euro za godzinę. Na pokrycie długów to nie wystarczyło.

Zacznijmy od początku. Na spotkanie rekrutacyjne do hali Amazona jechałaś przestraszona, że możesz nie dostać tej pracy, ale też zawstydzona na myśl, że ktoś znajomy mógłby zobaczyć, dokąd jedziesz. Praca w Amazonie kojarzyła ci się z degradacją społeczną. Dlaczego?

Dobre pytanie. Dzisiaj już bym się tak nie czuła, ale wtedy się wstydziłam — przed ludźmi i przed samą sobą — że nie dawałam rady zarabiać na życie wyłącznie pisaniem książek. Czułam, że mi się nie udało, nie zastanawiając się, co to właściwie dla mnie znaczy.

Może dlatego, że dorastałam w epoce, w której ludzie mieli tylko jedną pracę przez całe życie i ona pozwalała im utrzymać siebie i rodzinę. W moim przypadku to się nie udało — z wielu powodów. Niektóre z nich są bardzo osobiste, inne głęboko związane z kapitalistycznym światem, w którym żyjemy.

W Amazonie zaskoczyło cię już spotkanie rekrutacyjne.

Chyba nie byłam przygotowana na to, że zostaniemy potraktowani jak masa, nie jednostki. Nie było rozmów rekrutacyjnych w pojedynkę. Zostałam «ekspedytorem sprzedaży wysyłkowej», czyli miałam za zadanie skanować produkty i wprowadzać je do bazy. Na miejscu sprawdzano, czy sobie poradzimy. Na przykład mieliśmy skopiować kolumny w bazie danych i pamiętam, że przepisywałam je kropka w kropkę, z błędami ortograficznymi. Musieliśmy też na czas pakować przedmioty do pudełek, poprawnie liczyć pudełka i pokazać, że umiemy prawidłowo podnosić ciężkie pudła. Wszystkie te małe testy robiliśmy w dwuosobowych grupach, więc bardziej przypominało to zawody sportowe niż rekrutację do pracy. Reszta rekrutowanych osób patrzyła. Jeśli ktoś sobie nie radził, przydzielano go gdzie indziej.

Gdy już dostałam pracę, na szkoleniu teoretycznym poznaliśmy zakazy i nakazy obowiązujące w hali: jak chodzić, jak prawidłowo korzystać ze schodów itp. Największe wrażenie zrobiły na mnie seksistowskie komentarze naszych instruktorów. Na przykład informacja, że kobiety nie mogą «mieć na sobie niczego, co podnieca mężczyzn do tego stopnia, że wszystko leci im z rąk». Albo sugestia, że niektóre oznaczenia na pudełkach będą zrozumiałe tylko dla kobiet, bo tylko my lubimy chodzić do sklepów IKEA. Gdy o coś zapytałam, w odpowiedzi usłyszałam, że lepiej wyglądałabym bez okularów.

Piszesz, że z czasem było tylko gorzej, że «wszystko cię w tej pracy zabijało». Co konkretnie było — jak to nazywasz — śmiertelne?

Przede wszystkim to, że mnie i innych pracowników sezonowych traktowano jak maszyny, nie jak ludzi. Amazon wolałby, żeby ludzie byli maszynami. Pracowaliby sprawniej, nie potrzebowaliby pogaduszek, nie walczyliby o uznanie swoich praw. Nie potrzebowaliby dłuższych przerw, nie chorowaliby itd. Każda minuta pracy w Amazonie była wypełniona komunikatem, że łatwo mnie zastąpić. Nie maszyną, bo jeszcze ich nie ma lub wciąż są zbyt drogie, tylko inną osobą, która potrzebuje pieniędzy albo zostanie tam przysłana z agencji pracy.

Nie było wzajemnego szacunku i prawie żadnych przyjaznych gestów ze strony kolegów czy szefów, żadnego uznania. Wydaje mi się, że bez tego dobra satysfakcjonująca praca jest niemożliwa. Tylko dwóch szefów okazywało nam empatię i dobrze ich wspominam. Inny z przełożonych, bufon, którego nikt nie lubił i którego wszyscy chcieli się pozbyć, był pchany po szczeblach kariery.

Obowiązywały też ostre sankcje za przewinienia. Na przykład zakaz wnoszenia komórek na halę pod groźbą ich zniszczenia. Oczywiście firma nie ma prawa niszczyć cudzych rzeczy i głupotą jest grożenie komukolwiek, a już zwłaszcza podwładnym.

Zabijała mnie monotonia bycia upokarzanym i poniżanym. I to, że szefowie upokarzają innych, i nie można tego zmienić. Nie zabiło mnie to fizycznie, ale upieram się przy słowie «śmiertelne». Ta praca była śmiertelna i wiele miejsc pracy jest takich.

Jakie były relacje między pracownikami? Opisujesz istniejącą w centrum logistycznym «płaską hierarchię».

Jako pracownik sezonowy jesteś na najniższym szczeblu w hierarchii, a ci, którzy pracują na stałe, wykluczają cię i pokazują, że jesteś uciążliwy. Popełniasz błędy, źle wykonujesz zadania. Nieprawidłowo pakujesz produkty. Źle liczysz. Jesteś za wolny albo… za szybki. Zawsze coś możesz zrobić źle. Błędem było na przykład obchodzenie się z produktem zbyt ostrożnie — ważniejsze było tempo. Nie mogłam się tego nauczyć.

Silne hierarchie tworzą nieszczęśliwych poddanych, którzy zachowują się jak władcy, kiedy tylko zauważą, że ktoś jest słabszy. Oczywiście płaskie hierarchie wciąż są hierarchiami, ciągle masz szefów i oni mają swoje subtelne lub oczywiste sposoby, by pokazać ci, gdzie jest twoje miejsce.

Jakie to sposoby?

Na przykład poniżanie. Dawanie informacji zwrotnych, z którymi się nie zgadzasz. Zmyślanie. Pokazywanie, jak bardzo jesteś irytujący.

Jak dogadywali się ludzie pracujący w Amazonie na stałe?

Chyba dobrze. Ale nie wiem tego na pewno, bo ja nie nawiązałam żadnych bliższych relacji. W pierwszych dniach, szczególnie podczas szkolenia dla nowych pracowników sezonowych, chciałam się dowiedzieć, skąd pochodzimy, jaką mamy przeszłość, perspektywy w życiu zawodowym i czego oczekujemy od Amazona, ale nasza mała, pięcioosobowa grupa nie zdołała trzymać się razem. Ciągle przenoszono nas do pracy w nowe miejsca w dużej hali, a kiedy tylko zaczynaliśmy rozmawiać, przełożeni natychmiast nas karcili.

Kiedy zareagowałam ostrzej, byłam już bardzo wyczerpana. Poza halą wciąż miałam swoje życie i byłam matką dwójki dzieci. Byłam permanentnie zmęczona, wyczerpana fizycznie i psychicznie. Wychodziłam z domu o szóstej rano i wracałam po południu lub wychodziłam z domu około południa i wracałam późnym wieczorem.

Praca była wymagająca fizycznie, ale do tego można się przyzwyczaić. Bardziej wyczerpujący jest strach przed brakiem życiowych perspektyw. Nieustannie myślałam o tym, jak żyć, jak zarabiać i nadal mieć czas dla swoich dzieci. Nie mówiąc już o pójściu do kina, teatru czy na spotkanie z przyjaciółmi. Pracując, nie masz już czasu ani siły na bycie kimś więcej niż tylko pracownikiem, cała reszta schodzi na drugi plan. Myślę, że to jest zabójcze.

Poznałaś ludzi, dla których praca sezonowa jest właściwie standardem, ale również takich, którzy pracę w Amazonie sobie cenili. Co od nich słyszałaś? Jak to wpływało na ciebie?

To prawda. Znam ludzi, którzy tam pracują na stałe i lubią swoją pracę. Moje stanowisko jest takie: chcę, aby płacono im lepiej. Chcę, żeby nie musieli tyle pracować. Chcę, żeby pracowali dla kogoś, kto nie grozi rządom, że przeniesie swoją firmę do innego kraju, gdy tylko rząd zacznie mówić o podniesieniu podatków itd.

Ale chciałabym też, aby zastanowili się nad Amazonem i jego wpływem na nasz świat oraz nad potrzebą bycia konsumentami 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu.

Skoro poruszyłaś temat konsumpcji — od dawna zastanawiam się, jak moje podejście do zakupów wpływa na pracowników takich firm, jak Amazon czy Zalando. Kupuję online w dużych sklepach i czasem odsyłam coś, co nie podoba mi się na żywo. Mam czytnik Kindle’a i z przyjemnością go używam. Oczekuję, że dostawa będzie szybka i otrzymam to, co zamówiłam.

Ja też jestem konsumentką, więc rozumiem twoje potrzeby. Ale w Amazonie oburzały mnie głupie, niepotrzebne przedmioty, na przykład bombki z wizerunkami celebrytów. Komu to potrzebne? Te rzeczy zostały wyprodukowane najczęściej w złych, jeśli nie zagrażających życiu warunkach i sprzedane tylko po to, by używać ich kilka dni, tygodni, góra miesięcy, by zaspokoić kompletnie sztucznie wykreowane potrzeby ludzi.

Powinniśmy naprawdę spróbować sobie wyobrazić, że to nie maszyny pracują w halach. Każda paczka jest pakowana, zamykana i niesiona przez iluś ludzi. Przy odsyłaniu produktów należy mieć na uwadze, że bardzo często są one niszczone, bo to jest dla firmy najtańsze.

Nie próbowałaś zmienić podejścia, odpuścić? Nie przejmować się, bo «to tylko praca», w dodatku na krótko. Zgodnie z tym, co radziła para coachów na okładce książki, którą skanowałaś: «Wszystkie prace są w gruncie rzeczy takie same, tylko nasze podejście do pracy może nam utrudnić życie».

O tak, zadawałam sobie pytanie, dlaczego nie mogę się uspokoić i powiedzieć sobie, że to tylko praca. To właśnie stało się dla mnie motywacją do napisania książki. Dlaczego tak ciężko było tam pracować? I dlaczego tak ciężko pracuje się w wielu miejscach? Dlaczego taka praca wyrządza szkody?

Z czasem zaczęłam notować swoje wrażenia na karteczkach samoprzylepnych, które dostaliśmy w pracy. To z nich powstała książka.

Mnie twoja książka przypomniała moje doświadczenie studenckiej pracy w dużym call center. Byłam tam nieszczęśliwa, czułam się oderwana od rzeczywistości i wytrzymałam niecałe trzy miesiące. Poczucie bezsensu pracy i złego traktowania towarzyszy czasem każdemu. Może to więc nie z Amazonem jest problem, tylko z pewnymi rodzajami pracy?

Tak, oczywiście. Miałam wiele prac równie złych jak ta w Amazonie, a nawet gorszych. Wspominam o nich w książce. Pracowałam jako kelnerka, przyznaję — fatalna. Pracowałam dla firmy ochroniarskiej i w przymierzalni. Byłam kurierką, sekretarką itd. Miałam wielu złych, a nawet szalonych szefów. Ale doświadczenie w Amazonie zaniepokoiło mnie bardziej niż jakiekolwiek inne.

Twoja mama była kierowniczką na poczcie. W swoim doświadczeniu pracy w Amazonie odnalazłaś analogie do pracy swoich rodziców.

Biografie moich rodziców, zwłaszcza matki, podsycają mój gniew i sprawiają wrażenie, że od dziesięcioleci zasadniczo nic nie zmienia się na lepsze. Wydaje mi się, że moja matka nie miała żadnego doświadczenia zawodowego, kiedy byłaby uważana za istotną i ważną. Jej potrzeby, pomysły lub wrażenia, podobnie jak pomysły lub wrażenia większości pracowników nawet dzisiaj, nie mają znaczenia dla większości firm. Zarówno dużych, jak i małych, rodzinnych biznesów.

Firmy wciąż wykorzystują ludzi i używają ich jak maszyn. Ludzie są wyczerpani ciężką pracą. A kiedy osiągną wiek emerytalny, są chorzy, już nie żyją lub dostają bardzo niską emeryturę. Zasada wyzysku wcale nie jest nowa. Wszyscy wiemy, że czasami po prostu nie uważamy się za wyzyskiwanych, ponieważ jest to niewygodna myśl. Ale jesteśmy.

Nadal wydaje się oczywistością, że potrzebujemy szefów, liderów. Ale ci szefowie muszą być otwarci na to, że pracownicy będą pytać, dlaczego podjęli konkretne decyzje. Praca oparta na wspólnym podejmowaniu decyzji jest trudna, ale cudowna.

Czy było w twojej pracy w Amazonie coś, co odbierałaś jako dobre?

Pieniądze, choć nie zarobiłam dużo. Mięśnie, które wyrobiłam ciężką pracą. Dwóch szefów, którzy nie pozowali na szefów. Ważne pytania, które sobie postawiłam. Moment, w którym mogłam odejść, decyzja, że zrobię to przed wygaśnięciem umowy, ponieważ jestem zmęczona tą firmą, praca w niej mnie wyczerpuje, a firma ani trochę nie jest zainteresowana dobrym samopoczuciem moim i moich współpracowników. W pewnym momencie poczułam, że jestem wolna.

Napisałaś, że przed podjęciem pracy sezonowej miałaś «dziwne, idealne wyobrażenie o karierze, życiu, sukcesie», a potem zaczęłaś «wychwalać próżniactwo». Czego dziś oczekujesz od pracy? Że będzie ci dawać szczęście?

Dorastałam w NRD, w systemie i wśród ludzi, dla których bezczynność była czymś w rodzaju grzechu, zdradą kraju, kolegów i ogółu. Nie wychwalam bezczynności, ale rozumiem ją.

Tak, oczekuję, że moja praca mnie uszczęśliwi. Jeśli coś sprawia, że jestem nieszczęśliwa, staram się to zmienić, unikać danych miejsc czy ludzi. Pracuję bardzo intensywnie, bo staram się zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, aby prowadzić dobre życie. Ale moja sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ jestem pisarką — swoim własnym szefem.

Oczywiście, że ja i wszyscy inni ludzie na tej planecie powinniśmy być dobrze wynagradzani. I wszyscy powinniśmy mieć prawo, szansę i możliwość zmiany pracy lub odejścia z pracy, jeśli ta praca sprawia, że jesteśmy chorzy, smutni, samotni, destrukcyjni itp.

Brzmi pięknie, ale idealistycznie.

Nie jestem pragmatyczna. Uważam, że ludzie nie powinni być stawiani w sytuacji, gdy muszą wybierać między złym a gorszym i akceptować wynik jako własny wybór.

Od twojej pracy w Amazonie minęło 10 lat, a mimo to «Praca sezonowa» jest wydawana w kolejnych krajach, niedawno miała premierę w Polsce. Dlaczego zdecydowałaś się ją napisać?

Chciałam się dowiedzieć, dlaczego tak źle się czułam w tej pracy.

Innym interesującym, i mniej osobistym, aspektem jest pytanie, jaki wpływ tacy globalni gracze, jak Amazon, mają na politykę i demokrację.

Wreszcie, pisząc książkę, chciałam podkreślić to, że im bardziej twoje ciało i duszę pochłania tak zwana gówniana praca i konsumpcja, tym mniej czasu masz na edukację, na aktywizm. A także na miłość.

Czy Amazon zareagował na twoją książkę?

Nie, nie miałam żadnych problemów. Zamówili książkę, żeby ją sprzedać. Wcześniej skontaktowali się z wydawcami i chcieli przeczytać książkę przed oficjalną premierą, ale nie przesłaliśmy im kopii. Sęk w tym, że moja książka nie szkodzi Amazonowi. Jest wiele firm, w których warunki pracy są złe, które wpływają na politykę, środowisko, zdrowie. I to powinno się zmienić, żebyśmy byli szczęśliwszym społeczeństwem.

W Polsce mamy takie powiedzenie: Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Czujesz się wzmocniona tamtym doświadczeniem?

W Niemczech też mamy to powiedzenie, słyszałam je bardzo często. I prawdopodobnie też tak mówiłam. Ale nie mówię tego moim dzieciom. Kiedy spotka je coś złego, staram się je pocieszyć, zapytać, co je niepokoi i co możemy zrobić, aby to zmienić.

Jak dzisiaj wygląda twoje życie?

W tej chwili kończę książkę. Jestem pod ogromną presją, ale też cieszę się, bo każda książka rzuca światło na coś, czego nie widziałam tak wyraźnie, zanim tego nie napisałam. Staram się być bardziej wyrozumiała dla moich dzieci i męża. Naprawdę być z nimi. Nie mogę się doczekać wakacji, które częściowo spędzę we Włoszech. Myślę o następstwie COVID-19. Mam nadzieję, że kina nie umrą. Wydaje mi się, że brzmię jak stara kobieta, ale coraz bardziej lubię te małe rzeczy. Pracuję za dużo. Czasami piję za dużo, ponieważ świat jest w takim chaosie, że bywam zdesperowana. Boję się autokratów, demagogów, wszelkiej brzydoty w sferze gospodarczej i politycznej, ale staram się przekształcić mój strach w protest.

Heike Geißler. Rocznik 1977. Niemiecka pisarka, dziennikarka i tłumaczka. Za swoją pierwszą powieść «Rosa» otrzymała Nagrodę im. Alfreda Döblina. Jej druga książka «Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie», oparta na doświadczeniach pracy w hali wysyłkowej Amazona, zyskała duże uznanie krytyków i została przełożona na język angielski i polski. Geißler jest również współwydawczynią niemieckich magazynów «Lücken kann man lesen» oraz «Fragen für alle». Mieszka w Lipsku.

 

Paulina Dudek. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo «Zwykli Niezwykli». Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do nagrody Grand Press. Lubi chodzić, jeździć pociągami i urządzać mieszkania. Wywiad, gazeta.pl

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *