11 listopada — Narodowe Święto Niepodległości Polski. Witamy!

Prof. Rotfeld o obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej bez Rosji.

Jak ocenił w TOK FM prof. Adam Daniel Rotfeld, obecność zagranicznych przywódców podczas uroczystości w Warszawie ma «fundamentalne» znaczenie. W obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej nie wezmą udziału liderzy Federacji Rosyjskiej.
Prof. Rotfeld przypomniał, że w Rosji coraz większe znaczenie zyskuje specyficzny sposób «prezentowania lub nawet zakłamywania» historii.

W niedzielę obchodzimy 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Do Polski przyjechało około 40 delegacji z zagranicy. — Spodziewamy się około 250 gości z całego świata w tym prezydenci (w tym prezydent Ukrainy Wolodymyr Zełenski – B. D.), premierzy, przewodniczący parlamentów, ministrowie spraw zagranicznych, ministrowie obrony narodowej, a także specjalni wysłannicy rodzin królewskich z Europy. Wszyscy oni będą gośćmi pana prezydenta podczas tych uroczystości tutaj, w Warszawie — zapowiadał prezydencki minister Krzysztof Szczerski. Samych prezydentów, jak dodał, będzie ok. 20. Nie będzie wśród nich Donalda Trumpazamiast prezydenta do Warszawy przyjechał wiceprezydent Mike Pence.

Zdaniem prof. Adama Daniela Rotfelda obecność światowych przywódców na obchodach w Polsce ma «fundamentalne» znaczenie. — Mam nadzieję, że wydarzenie zostanie godnie upamiętnione i usłyszymy słowa prawdy, a nie próbę deformacji historii — mówił były szef MSZ w rozmowie z Maciejem Zakrockim.

Podkreślał, że choć słowo w dyplomacji jest niezwykle istotne, to jednak głównie liczą się czyny. — Mocarstwa globalne muszą uznać wielką i niezbywalną rolę państw średnich i małych oraz ich prawo do niepodległości i suwerenności. W tej mierze wielkie mocarstwa nie umieją tego dostrzec i mam tu na myśli nie jednego, a wielu przywódców tego świata – uważa prof. Adam Daniel Rotfeld.

Obchody bez Rosji

W Warszawie, na rocznicowych obchodach, zabraknie prezydenta Rosji. Prof. Rotfeld zwrócił uwagę na to, że w ostatnich latach w Rosji na znaczeniu zyskuje specyficzny sposób «prezentowania lub nawet zakłamywania» historii. — W Rosji jest to bardzo widoczne – powiedział były szef polskiej dyplomacji. Na dowód swojej tezy przypomniał, że w 2009 roku Władimir Putin – wówczas premier Rosji – wziął udział w obchodach 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. — Wtedy ocenił, że pakt Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku był amoralny i niesprawiedliwy. I choć było to tylko na użytek zewnętrzny, to był to pewien ewenement. Teraz, po 10 latach jego ocena wydarzeń z 1939 roku jest inna – tłumaczył gość TOK FM.

W Rosji od kilku lat widoczne są próby usprawiedliwiania paktu Ribbentrop-Mołotow. Sam Władimir Putin publicznie, m.in. w 2015 roku, usprawiedliwiał podpisanie dokumentu. Warto przypomnieć ostatnie wydarzenia. Niespełna dwa tygodnie temu, szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow przekonywał, że Stalina do podpisania dokumentu zmusiła polityka Polski i państw zachodnich. Słowa te padły podczas otwarcia wystawy poświęconą wybuchowi II wojny światowej, na której zaprezentowano oryginał paktu, który 23 sierpnia 1939 roku podpisali ówcześni ministrowie spraw zagranicznych ZSRR i III Rzeszy: Wiaczesława Mołotowa i Joachima von Ribbentropa.

Prof. Adam Daniel Rotfeld przypomniał w TOK FM rosyjskie powiedzenie, które idealnie pasuje do polityki historycznej rosyjskich władz. — W Rosji bardziej nieprzewidywalna jest przeszłość niż przyszłość. Bo przeszłość za każdym razem ulega reinterpretacji w zależności od potrzeb politycznych – mówił były szef polskiej dyplomacji. tokfm.pl

 

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *