Prokurator uderza w dziennikarza

Prokuratura Krajowa, a także były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, wykazują, że dowody zebrane przez dziennikarza Tomasza Sekielskiego (foto) nie miały znaczącego wpływu na wyjaśnienie sprawy morderstwa małżeństwa Jaroszewiczów.

W środę 14 marca prokuratura oskarżyła trzech mężczyzn podejrzanych o zamordowanie Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz. Mężczyźni należeli do powiązanego z mafią pruszkowską tzw. gangu karateków. W latach 1993-1995 dokonali kilkudziesięciu brutalnych napadów.

Sekielski o swojej roli w śledztwie

W rozmowie z Gazeta.pl dziennikarz Tomasz Sekielski mówił, że «mógł dołożyć do wyjaśniania sprawy swój kamyczek» poprzez odnalezienie zaginionych dowodów. — To były odciski z folii daktyloskopijnej z niezidentyfikowanymi w 1992 r. odciskami palców oraz zakrwawiona odzież małżeństwa Jaroszewiczów, w którą byli ubrani feralnej nocy — mówił Gazeta.pl Sekielski.

Dziennikarz doprecyzował, że gdy chciał je przekazać ministrowi Zbigniewowi Ziobrze, to » to pan minister nie wyraził zainteresowania. Jego zastępcy — również nie». — Gdy dzisiaj ogłasza przełom w śledztwie, to już się jednak okazuje, że dla pana ministra i prokuratora generalnego ta sprawa jest priorytetowa — powiedział.

Na te słowa zareagował na Twitterze Michał Woś, były już wiceminister sprawiedliwości (został odwołany w tym tygodniu w ramach «odchudzania» rządu).

Redaktor Sekielski przekazał «dowody» tj. bezwartościowe odciski palców nienależące do sprawców i niepełne DNA. «Dowody» nie mają nic wspólnego z ustaleniami śledztwa. Udział w sukcesie Prokuratury Krajowej i Zbigniewa Ziobry pan Sekielski ma mniej więcej taki jak w zwycięstwie Polaków pod Grunwaldem

— napisał Woś. Wykazywał, że do wykrycia sprawców morderstwa przyczyniło się śledztwo krakowskiej prokuratury w sprawie grupy porywaczy, a dowody Sekielskiego «nic nowego nie wniosły». «Sukces osiągnęła krakowska prokuratura w ramach szerszego śledztwa w sprawie grupy porywaczy. Przypisanie sobie udziału w sukcesie szlachetne już nie jest» — skwitował Woś.

 

Stanowisko Prokuratury Krajowej ws. śledztwa

Podobny ton utrzymany jest w komunikacie Prokuratury Krajowej, który pojawił się w środowe popołudnie. PK przekazała, że Sekielski, a także syn Jaroszewiczów Jan, przekazali 22 lutego 2017 roku Prokuraturze Okręgowej w Warszawie materiały. Tego samego dnia Sekielski został przesłuchany.

Dostarczone przez redaktora Sekielskiego dowody nie miały jednak wpływu na ustalenie osób, którym prokuratura postawiła dziś zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony.

Jak wskazuje PK, dla śledztwa decydujące były zeznania jednego z podejrzanych, przesłuchiwanego przez prokuraturę w innej sprawie. Podejrzany zdecydował się na podjęcie współpracy ze śledczymi. «Wiarygodność jego wyjaśnień potwierdziła ich szczegółowa weryfikacja, w tym porównanie z innymi zebranymi w sprawie dowodami» — informuje prokuratura.

Wśród tych dowodów nie ma materiałów przekazanych przez Tomasza Sekielskiego i Jana Jaroszewicza. Zostały one poddane wnikliwym badaniom daktyloskpijnym i biologicznym, jednak na żadnym z nich nie znaleziono dowodów, które stanowiły podstawę sformułowania zarzutów wobec trzech podejrzanych

— kwituje w swoim stanowisku Prokuratura Krajowa.

Zastępca Ziobry uderza w Sekielskiego

Wirtualna Polska dotarła z kolei do oświadczenia zastępcy Ziobry Krzysztofa Sieraka. Ten twierdzi, że Sekielskiemu zależało na przekazaniu dowodów w świetle kamer, ale «prokuratura nie bierze udziału w takich hucpach».

«Dowody zaś okazały się nieprzydatne. Miały takie znaczenie dla wykrycia sprawców, co zeszłoroczny śnieg» — stwierdza prok. Sierak i dodaje, że Sekielski może «w dążeniu do sławy może konkurować z bohaterkami plotkarskiej prasy».

Zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów (Foto)

Do tragedii doszło w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w domu w Aninie w Warszawie. Włamywacze dostali się na teren posiadłości. Napastnicy torturowali byłego premiera, a następnie udusili. Żona Piotra Jaroszewicza, Alicja Solska, została związana w łazience i zabita strzałem w tył głowy.

Mieszkanie nie zostało splądrowane, włamywacze nie zabrali wielu cennych przedmiotów znajdujących się w domu. Gabinet Piotra Jaroszewicza był przeszukany, co mogło wskazywać na fakt, że zostały ukradzione dokumenty lub notatki byłego premiera.

W 1994 r. rozpoczął się proces, a na ławie oskarżenia zasiadło czterech mężczyzn. W 2000 r. zostali uniewinnieni prawomocnym wyrokiem.

W ubiegłym roku dziennikarz Tomasz Sekielski podczas prac nad filmem dokumentalnym o morderstwie Piotra Jaroszewicza i jego żony odnalazł odciski palców z miejsca zbrodni. Prokuratura na nowo wszczęła śledztwo w tej sprawie. Wcześniej dowody te zaginęły, co stwierdziło policyjne Archiwum X.

gazeta.pl

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *