27 stycznia — Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu

Wielka Brytania wychodzi z Unii, ale dużo po sobie zostawia

Zwolennicy brexitu traktują Brukselę jak okupanta, tyle że ten okupant został w dużej mierze stworzony na podobieństwo Wielkiej Brytanii, a sukces Unii jest w dużej mierze zasługą synów Albionu, pisze Jacopo Barigazzi z POLITICO (The Politico – amerykańska media grupa. Kolportuje swój kontent przez website,  TV, radio, pisma  na całym Świecie)

 

  • Niektórzy z najostrzejszych brytyjskich krytyków Unii, w tym była brytyjska premier Margaret Thatcher, mieli znaczący wpływ na jej kształtowanie
  • Członkostwo Wielkiej Brytanii w UE to historia wielkiego sukcesu zarówno na poziomie ideowym jak i praktycznym
  • Najważniejsze rozwiązania, takie jak wspólny rynek były rozważane i rozwijane w czasach Thatcher i są w dużej mierze efektem presji ze strony Londynu
  • Bez uczestnictwa Wielkiej Brytanii protekcjonistyczne siły w państwach członkowskich uniemożliwiłyby wprowadzenie zasad wolnego handlu w Unii
  • Dążąc m.in. do ograniczenia wpływów Rosji w Europie, Wielka Brytania odegrała kluczową rolę w rozszerzeniu Unii o 10 krajów, w tym Polskę, w 2004 roku

Artykuł w oryginale na stronie POLITICO.eu

Jeżeli przyjrzymy się największym osiągnięciom Unii, poczynając od Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG), aż po rozszerzenie na Wschód po upadku Muru Berlińskiego, a także na wielu innych obszarach, to okaże się, że Wielka Brytania miała wielki wpływ na wytyczanie kierunków rozwoju wspólnoty.

Opuszczając UE po trzech i pół roku gorszących sporów o brexit, Zjednoczone Królestwo zostawia Unię, która bez niego wyglądałaby zupełnie inaczej.

– Wielka Brytania miała silne wpływy jako kraj członkowski UE i to, jak dzisiaj wygląda Unia jest w dużej mierze jej dziełem – powiedział Michael Leigh, były dyrektor generalny ds. rozszerzenia w Komisji Europejskiej, a obecnie wykładowca w bolońskiej filii Johns Hopkins University.

Neil Kinnock, były brytyjski komisarz w Brukseli i były przywódca Partii Pracy, mówi, że na ironię zakrawa fakt, iż niektórzy z najostrzejszych krytyków Unii mieli wielki wpływ na jej kształtowanie.

– Najważniejsze rozwiązania, takie jak wspólny rynek były rozważane i rozwijane w czasach Margaret Thatcher (byłej brytyjskiej premier) i są w dużej mierze efektem presji ze strony Londynu – powiedział Kinnock. – A przy tym ludzie, których pod każdym względem można określić mianem fanatycznych thatcherystów, byli liderami antyeuropejskiego bloku w Partii Konserwatywnej.

Londyn dołączył do wspólnoty, która była wtedy przede wszystkim unią gospodarczą, późno, bo dopiero w 1973 roku, kiedy większe państwa europejskie, takie jak Niemcy, Francja i Włochy, były w nim już dobrze zasiedziałe. «Dołączyliśmy do Wspólnoty Europejskiej o 15 lat za późno. Od tego czasu musimy nadrabiać stracony dystans», napisała w 1996 roku w liście otwartym grupa brytyjskich polityków, w tym były premier Edward Heath.

To «nadrabianie» polegało między innymi na wysyłaniu do Brukseli najbardziej błyskotliwych przedstawicieli rodzimej klasy politycznej, którzy reprezentowali interesy Londynu, ale przy okazji zmieniali też kierunek, w którym zmierzała Unia.

Członkostwo Wielkiej Brytanii w UE to historia wielkiego sukcesu zarówno na poziomie ideowym jak i praktycznym. Oczywiście nie brakowało też burzliwych sporów czy zwyczajnych fochów. «Wszystkim by ulżyło, gdyby Wielka Brytania opuściła EWG», powiedział w 1984 roku grecki premier Andreas Papandreou, który starł się z Thatcher w sprawie unijnego rabatu budżetowego dla Brytyjczyków.

Trzydzieści sześć lat później jego życzenie się spełniło, ale Unia nie uniknie swojego brytyjskiego dziedzictwa. Oto niewielki wybór tych osiągnięć, słowami brytyjskich polityków, którzy nad nimi pracowali:

Wspólny rynek

– Jeżeli jest jakiś jeden obszar, na który Wielka Brytania wywarła największy wpływ, to wspomniałbym o wspólnym rynku – powiedział Leigh.

Koncepcja wspólnego rynku pojawiła się już w Traktacie Rzymskim z 1957 roku, który był fundamentem EWG (poprzedniczki Unii Europejskiej). To jednak dopiero były francuski minister finansów, Jacques Delors, który został przewodniczącym Komisji w styczniu 1985 roku, nadał sprawie nowy impet i uczynił zeń priorytet swojej administracji.

– Geniusz Delorsa polegał na tym, że znalazł temat co do którego wówczas zgadzali się przywódcy wszystkich dużych państw – mówi Jonathan Faull, wieloletni pracownik Komisji, który był miedzy innymi dyrektorem generalnym ds. usług finansowych.

Zadanie opracowania szczegółów spadło na Arthura Cockfielda, byłego urzędnika brytyjskiego Ministerstwa Skarbu, a później unijnego komisarza. Przedstawił on niezwykle ambitny plan obejmujący 282 akty prawne, które Komisja przedłożyła szefom państw na szczycie Rady Europejskiej w Mediolanie, w czerwcu 1985 roku. Zgodzili się oni na «stworzenie pełnych i skutecznych warunków dla wspólnego rynku we Wspólnocie, najpóźniej do 1992 roku».

Były brytyjski minister spraw zagranicznych, Geoffrey Howe, napisał w swoich wspomnieniach, że plan Cockfielda udał się, ponieważ udało się zgromadzić wokół niego wcale nieoczywistych sojuszników. «Arthur odniósł sukces, ponieważ zaraził swoim entuzjazmem dla wspólnego rynku jednocześnie Margaret Thatcher i Jacquesa Delorsa», napisał Howe.

Wolny handel

Bez uczestnictwa Wielkiej Brytanii w tym klubie protekcjonistyczne siły w państwach członkowskich prowadziłyby zapewne politykę handlową dużo mniej otwartą na świat – celem chronienia przed konkurencją narodowych championów przemysłowych.

Leon Brittan, konserwatysta i były komisarz ds. handlu jest powszechnie uważany za najważniejszego polityka powstrzymującego protekcjonistyczne zapędy krajów takich jak Francja.

Tygodnik The Economist określił Brittana w 1999 roku mianem «europejskiego rycerza handlu» z racji jego wpływu na nową globalną politykę handlową (Układ Ogólny w sprawie Taryf Celnych i Handlu, GATT, z którego w styczniu 1995 roku wyłoniła się Światowa Organizacja Handlu, WTO).

W Europie jego nieprzejednane stanowisko w sprawie pomocy państwowej często prowadziło do sporów z francuskim socjalistą, Delorsem. Jednocześnie jednak stanowczo bronił unijnych interesów, na przykład w sporze z USA na forum WTO, który dotyczył tego, czy nowe unijne przepisy w sprawie importu bananów są zgodne ze światowymi przepisami handlowymi.

Londyn naciskał na realizowanie polityki wolnego handlu także po odejściu Brittana. – W polityce handlowej Wielka Brytania miała duże wpływy, wspierając te porozumienia handlowe, które UE była w stanie wynegocjować – powiedział Andrew Duff, były eurodeputowany z ramienia Liberalnych Demokratów. Jak dotąd Unia podpisała blisko 40 takich umów.

Rozszerzenie Unii

Brytyjskie wsparcie dla powiększenia Unii Europejskiej jest czasami opisywane jako próba raczej rozszerzenia niż pogłębienia – cynicy twierdzą wręcz, że Londynowi chodziło o rozwodnienie roli Paryża i Berlina.

Leigh mówi jednak, że chodziło o coś więcej. Zwraca uwagę, że rządy działały wtedy w oderwaniu od kontekstu geopolitycznego. Wielka Brytania chciała zapobiec sytuacji, w której europejskie peryferia ponownie znalazłyby się w orbicie wpływów rosyjskich i zrobiła wiele, by do tego nie dopuścić.

W przemówieniu wygłoszonym w Warszawie w 2000 roku (na cztery lata przed przystąpieniem Polski do Unii), ówczesny brytyjski premier, Tony Blair, ostrzegał, że «bez rozszerzenia Europa Zachodnia zawsze będzie stała w obliczu zagrożenia destabilizacją, konfliktem i masową imigracją u swoich granic».

Nie tylko Londyn wspierał rozszerzenie. Gdyby jednak Wielka Brytania nie naciskała na inne kraje członkowskie w tej sprawie, UE byłaby dziś znacznie mniejsza.

Polityka zagraniczna

Ze stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, bronią nuklearną i chęcią do wysyłania swoich żołnierzy w najdalsze zakątki świata, Londyn miał zawsze dużo do powiedzenia w polityce zagranicznej.

Wielka Brytania była, na przykład, niezwykle ważna w utrzymywaniu relacji z krajami regionu Afryki i Karaibów oraz Pacyfiku. Nie szczędziła też pieniędzy na realizację celów unijnej polityki zagranicznej w tych obszarach. Jednak tu bardziej patrzmy o to przed czym Londyn wstrzymywał Brukselę (a nie do czego ją popychał) i stanie się to dużo bardziej oczywiste po brexicie.

NATO zawsze znajdowało się w centrum polityki bezpieczeństwa Londynu, dlatego unijne pomysły wzmocnienia współpracy militarnej (wyśniona «armia UE», tak uwielbiana przez tabloidowych dziennikarzy), zawsze były skazane na porażkę, dopóki Wieka Brytania pozostawała we Wspólnocie. W rzeczywistości militarne ambicje Unii wykraczają daleko poza Wielką Brytanię.

– Inne państwa członkowskie mają swoje obawy i wahania, ale dotąd mogły chować się za Wielką Brytanią – powiedział Leigh. – Począwszy od lutego kraje te będą musiały zagrać w otarte karty.

Transparentność

Być może ze względu na podskórny brytyjski eurosceptycyzm, Londyn zawsze chciał, by unijni biurokraci ponosili większą odpowiedzialność. W odpowiedzi na kryzys z 1999 roku, kiedy to w Komisji Europejskiej kierowanej przez Jacquesa Santera doszło do masowych dymisji, nowa Komisja, pod wodzą byłego włoskiego premiera, Romano Prodiego, wprowadziła liczne reformy administracyjne.

Celem było nie tylko poprawienie nadzoru i ograniczenie korupcji, ale również zmiana kultury pracy w Komisji – z naciskiem na wartość służby publicznej i jakość zarządzania.

To były lider laburzystów, Neil Kinnock, wiceprzewodniczący w Komisji Prodiego, na początku nowego millenium starł się ze związkami zawodowymi w sprawie serii rozwiązań dotyczących reformy emerytalnej dla cywilnych pracowników UE, a także podniesienia poziomu efektywności ich pracy i zwiększenia transparentności.

– Był pewien opór, ale ostatecznie przeważająca większość zrozumiała, jaki jest nasz cel – powiedział Kinnock POLITICO. – Chodziło o to, by Komisja i europejska służba cywilna funkcjonowały sprawniej i by przyciągnąć do niej najbardziej utalentowanych ludzi. Ostatecznie zrozumiano, że wewnętrzny audyt, który wprowadziliśmy nie jest policyjną represją, ale sposobem na podniesienie wydajności, poprawę wyników i zwiększenie satysfakcji z pracy.

Oddajcie nam nasze pieniądze

Latem 1984 roku ówczesna premier Thatcher pojechała na spotkanie z unijnymi przywódcami w dawnym pałacu francuskich królów w Fontainebleau, by oświadczyć im, że chce «nasze pieniądze z powrotem» od Wspólnoty Europejskiej.

Już wcześniej wspomniała o tym w Dublinie w 1979 roku, narzekając, że «ogólnie mówiąc, za każde dwa funty, jakie wnosimy, dostajemy z powrotem jednego. Przez to nasz wkład netto do Wspólnoty wyniesie w przyszłym roku miliard funtów, a potem będzie tylko jeszcze gorzej».

Zażądała rocznego rabatu w wysokości 730 milionów funtów, ale dostała ofertę opiewającą na 580 milionów. Odmówiła i ostatecznie stanęło na blisko sześciuset milionach.

Nowa formuła budżetowa ograniczyła brytyjską składkę netto. Umowa o rabacie, przywitana w kraju jako wielkie, patriotyczne zwycięstwo, zaowocowała serią mini korekt dla innych krajów członkowskich. Teraz, wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE trzeba je będzie ponownie przeliczyć.

Ważne były też słowa

Brytyjski wpływ nie ograniczał się tylko do twardej polityki i sprawnych urzędników, ale obejmował również wizję.

W przełomowym przemówieniu wygłoszonym w Zurychu we wrześniu 1945 roku – kiedy wciąż trwały procesy norymberskie nazistowskich zbrodniarzy – Winston Churchill zaapelował o stworzenie «Stanów Zjednoczonych Europy» i «porozumienie pomiędzy Francją i Niemcami».

– Ta mowa wywarła głęboki wpływ na pokolenie, które walczyło w wojnie – powiedział Kinnock, mimo że historycy spierają się, czy Churchill chciał, by Wielka Brytania stała się częścią tego europejskiego projektu.

Wielka Brytania nie tylko nadawała tempo integracji europejskiej. Wystąpienie innego brytyjskiego lidera, wygłoszone cztery dekady później, jasno zarysowało ograniczenia euroentuzjazmu. W przemówieniu wygłoszonym w Brugii w 1988 roku (dla wielu brexitowców to tekst założycielski), Margaret Thatcher zwracała uwagę, że «nie po to skutecznie znosiliśmy ingerencję państwa w Wielkiej Brytanii, by na poziomie europejskim miała być ona ponownie przywracana przez europejskie super-państwo z siedzibą w Brukseli».

Nawet wtedy jednak Thatcher mówiła raczej o ograniczeniu niż o wyjściu. «Naszym przeznaczeniem jest Europa i bycie częścią EWG», powiedziała. Brytyjska premier sprzeciwiała się jedynie coraz bardziej federalistycznym pomysłom Komisji, z jej wizją wspólnej waluty i «społecznej Europy», forsowanej przez Delorsa.

Unijni przywódcy dziś rzadko używają słowa «federalizm» dla określenia aspiracji Wspólnoty. Czy to pośmiertne zwycięstwo Thatcher?

Niekoniecznie, twierdzi Faull. – Jeżeli spojrzymy na wielkie wyzwania stojące przed UE: zarządzanie strefą euro, zarządzanie granicami zewnętrznymi, szczególnie w krajach Schengen oraz zarządzanie wyzwaniem klimatycznym, to można z powodzeniem stwierdzić, że ‘międzyrządowość’ (tak jak rozumiała ją Thatcher) nie jest najlepszym sposobem na znalezienie rozwiązania – powiedział.

Bez Wielkiej Brytanii na pokładzie Brukseli będzie może łatwiej testować nowe rozwiązania, ale już bez jednego z najbardziej energicznych członków załogi.

Redakcja: Michał Broniatowski (foto:Brytyjskie flagi zniknęły z masztów na budynkach unijnych instytucji w Brukseli).

https://wiadomosci.onet.pl/

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *