W niedzielny poranek, 10 listopada, Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) zaszokowało Ukraińców kilkoma ogłoszeniami jednocześnie. Od tego momentu «największa afera korupcyjna w historii Ukrainy», w której stawką są kwoty tak wysokie, że wystarczyłyby do sfinansowania dużych projektów obronnych i rozwiązania części kryzysu energetycznego w trawionym przez wyniszczającą wojnę kraju, nabiera rozpędu z dnia na dzień. To, co już wiadomo — a NABU zapowiada kolejne publikacje szokujących materiałów dowodowych — wzbudziło w Ukraińcach rozgoryczenie i wściekłość, i jest poważnym zagrożeniem dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Niezależny ukraiński serwis Kyiv Post przyjrzał się uważnie całej sytuacji i wyjaśnia, o co w tym wszystkim chodzi. Ten tekst publikujemy dzięki uprzejmości jego dziennikarzy.
Najpierw media odkryły, że NABU przeprowadzało przeszukania w domu Timura Mindicza, współwłaściciela studia Kvartal 95, dobrego znajomego Wołodymyra Zełenskiego.
Później pojawiły się informacje, że Mindicz prawdopodobnie uciekł za granicę na kilka godzin przed rozpoczęciem przeszukań.
W tym samym czasie źródła z kilku mediów podały, że NABU przeszukiwało również dom byłego ministra energii Hermana Hałuszczenki, który obecnie pełni funkcję ministra sprawiedliwości [w środę, 12 listopada, został zawieszony w pełnieniu obowiązków w związku ze sprawą].
Niemal natychmiast NABU wydało oświadczenie potwierdzające, że prowadzone są działania śledcze w sprawie defraudacji środków w sektorze energetycznym:
«NABU i Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna [SAP] prowadzą zakrojoną na szeroką skalę operację mającą na celu ujawnienie korupcji w sektorze energetycznym. Piętnaście miesięcy pracy i 1000 godzin nagrań audio. Udokumentowano działalność przestępczej organizacji wysokiego szczebla. Jej członkowie stworzyli rozbudowaną sieć korupcyjną, wywierającą wpływ na strategiczne przedsiębiorstwa państwowe, w tym Energoatom» — potwierdziło w niedzielę NABU za pośrednictwem Facebooka.
Sergij Kostezh https://wiadomosci.onet.pl/
