Donald Trump liczy na to, że Wenezuela pod nowym kierownictwem odda Amerykanom kontrolę nad złożami ropy, zerwie sojusz z Chinami i Rosją, a on sam wyjdzie z tego w glorii zwycięzcy.
Co wiemy o ataku USA na Wenezuelę?
- Do ataków z powietrza na cele w Wenezueli doszło w sobotę 3 stycznia.
- Poprzedziła je kampania nacisków Waszyngtonu na Maduro.
- Donald Trump ogłosił, że Maduro wraz z małżonką zostali schwytani i wywiezieni z Wenezueli.
Po najnowsze informacje o sytuacji w Wenezueli zapraszamy do relacji na żywo.
W ostatnich miesiącach Trump przekonywał, że prowadzi wojnę o życie Amerykanów przeciwko reżimowi eksportującemu przestępców i narkotyki do USA. Od sierpnia nakazał koncentrację sił zbrojnych u północnych wybrzeży Wenezueli i przeprowadził serię śmiercionośnych nalotów na łodzie rzekomo przewożące narkotyki na Karaibach i Pacyfiku. Od czasu pierwszego ataku z 2 września zginęło w nich co najmniej 110 osób.
W ostatnich tygodniach Stany Zjednoczone dodały nowy element do kampanii nacisku, biorąc na widelec statki transportujące wenezuelską ropę. PDVSA, wenezuelski państwowy koncern naftowy, jest objęty amerykańskimi sankcjami od 2019 roku. Jednak udawało się je obejść poprzez użycie tzw. floty cienia, czyli statków, które regularnie zmieniają nazwy i bandery, wymieniają ładunki na morzu i fałszują swoje pozycje GPS.
10 grudnia amerykańscy komandosi wkroczyli na pokład i zajęli supertankowiec, który właśnie zabrał 1,8 miliona baryłek wenezuelskiej ropy. 20 grudnia zajęto drugi statek, który ponoć płynął do rafinerii w Chinach.
USA zaatakowały Wenezuelę
«Przesłanie jest oczywiste, nawet jeśli plan taki nie jest: dzieje się tu coś poważniejszego niż narkotyki», pisała pod koniec listopada Majda Ruge, analityczna Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych. «Wydaje się, że nikt jednak – prawdopodobnie również prezydent Donald Trump – nie wie dokładnie, o co chodzi. Czy prezydent chce zmiany reżimu w Wenezueli, czy po prostu dostępu do ropy naftowej? Czy wykorzysta zgromadzoną przez siebie ogromną siłę ognia, czy to tylko groźba? Czy spróbuje przekonać do działań militarnych sceptyczną bazę MAGA, czy też ryzyko, że będzie to wyglądało jak „Irak Trumpa», jest zbyt duże?».
Dziś widać, że Biały Dom postawił na upadek Maduro. Donald Trump wielokrotnie składał niejasne obietnice, że Maduro może wkrótce stracić władzę. Stany Zjednoczone oferowały nagrodę za informacje prowadzące do aresztowania Maduro od 2020 roku. W sierpniu podwoiły ją do 50 milionów dolarów.
Blokada eksportu ropy naftowej miała posłużyć do takiego zaostrzenia kryzysu gospodarczego, żeby ktoś z otoczenia Maduro w końcu spróbował go usunąć. Alternatywnym scenariuszem było zmuszenie Maduro do zawarcia z Trumpem układu, prawdopodobnie obejmującego hojny dostęp do wenezuelskich zasobów ropy naftowej.
To już nieaktualne. Zanim Trump odciął kanały dyplomatyczne, Maduro podobno złożył ofertę zapewnienia amerykańskim firmom niemal wyłącznego dostępu do ropy naftowej i minerałów. Sam Trump przyznał, że Maduro zaoferował „wszystko «, aby zapobiec eskalacji. Nie pomogło również uwolnienie blisko stu więźniów politycznych.
Dlaczego oferta nie została przyjęta? W administracji Trumpa w sprawie Wenezueli ścierały się dwie frakcje.
Gołębie związane z wiceprezydentem J.D. Vance’em opowiadały się za porozumieniami dyplomatycznymi; jastrzębie, którym przewodzi sekretarz stanu Marco Rubio, parły do zmiany reżimu. Dziś widać, że górę wzięła frakcja Rubio.
W narracji jastrzębi oferta Maduro oznaczała dowód jego słabości. USA uznały, że ugrają więcej niż licencje dla amerykańskich firm naftowych. I że jedynie zmiana reżimu pozwoli na otwarcie wenezuelskiego sektora naftowego oraz wypchnięcie stamtąd Rosjan, Chińczyków i Iranu.
Atak na Wenezuelę wpisuje się w niedawno ogłoszoną amerykańską Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, która obiecuje powrót do doktryny Monroe’a „po latach zaniedbań». Doktryna Monroe’a uznawała Amerykę Łacińską za wyłączną strefę wpływów USA. A Wenezuela jest kluczowym przyczółkiem dla Rosji, Chin oraz Iranu na półkuli zachodniej. Zniszczenie infrastruktury wojskowej i osłabienie Maduro to sygnał, że USA nie będą tolerować obecności militarnej i politycznej tych państw na swoim podwórku.
Parcie na przejęcie Wenezueli niepokojąco przypomina drogę administracji George’a W. Busha do obalenia Saddama Husajna i zajęcia Iraku, pod równie naciąganym pretekstem, co nie wyszło Ameryce na dobre.
Na krytyce tamtej interwencji Trump w dużej mierze zbudował swoją popularność. Czy zatem elektorat MAGA nie jest zaniepokojony najazdem na Wenezuelę?
Analitycy dostrzegli, że choć zwolennicy hasła „America First» kwestionują zaangażowanie prezydenta w Ukrainie, Izraelu, a także w szereg inicjatyw pokojowych na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Azji – to na razie wstrzymują się od krytyki nacisku na Wenezuelę. Jak wyjaśnia NBC News Justin Logan z Cato Institute, libertariańskiego think tanku z siedzibą w Waszyngtonie, nie odzwierciedla to ideologicznej zgody na politykę interwencjonizmu, ale uznanie, że jej koszt w Wenezueli jest na tyle niski, że nie ma o co kruszyć kopii. Jak zauważała Rachel Bovard z Conservative Partnership Institute «MAGA uwielbia wysadzać statki w powietrze, ale nie chcą wojny lądowej z Wenezuelą». Te spekulacje okazały się nieaktualne.
Czy Trump wprowadzi swoich żołnierzy do Wenezueli na pełną skalę? Nie wiadomo. To oznaczałoby znacząco większe koszty interwencji i już żadną retoryczną akrobatyką nie dałoby się odsunąć skojarzeń z Irakiem. Można przyjąć, że sobotnie naloty nie są preludium do inwazji lądowej, a schwytanie Maduro i nieuchronna zmiana władzy w Wenezueli nie doprowadzą do zajęcia tego kraju przez wojska amerykańskie.
Koniec reżimu Maduro
Według doniesień mediów dyplomaci USA prowadzili rozmowy w sprawie ustąpienia Maduro. Mimo że publicznie dyktator twardo zapewniał, że z pomocą całego narodu odeprze amerykańską inwazję, potajemnie jednak próbował wynegocjować dla siebie i swojego otoczenia miękkie lądowanie. Według „The Miami Herald» i hiszpańskiej gazety „ABC», Maduro wraz z najbliższymi współpracownikami byłby gotów oddać władzę i wyjechać za granicę (wymienia się Hiszpanię, Turcję i Katar), ale chciałby nie tylko gwarancji nietykalności, ale też wpływów w przyszłym rządzie w Caracas.
Warunki te były niemożliwe do spełnienia. Rząd USA i większość demokratycznych rządów krajów Zachodu uważają Nicolasa Maduro za uzurpatora, który w 2024 odmówił uznania klęski w wyborach i oddania władzy opozycji, której twarzą obecnie jest Maria Corina Machado, laureatka tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla.
Maduro i jego kamaryla rządził wbrew woli zdecydowanej większości Wenezuelczyków, ponieważ jednak instytucje – w tym wojsko, sądy i komisja wyborcza – zostały przejęte przez reżim, ludzie są bezsilni. Tysiące osób trafiło do więzień, protesty ucichły. Niezadowolenie jest jednak głębokie. Według sondażu przeprowadzonego przez Katolicki Uniwersytet Andrésa Bello w Caracas, ośmiu na dziesięciu Wenezuelczyków uważa, że zmiana rządu jest konieczna lub bardzo konieczna.
Jeśli efektem nalotów będzie pogłębienie chaosu, to w USA pojawi się jeszcze więcej uchodźców z Wenezueli. Niestabilność w kraju już jest głównym powodem masowej emigracji (ponad 7 mln osób opuściło kraj w ostatnich latach), co przekłada się na kryzys na południowej granicy USA, a także w innych krajach Ameryki Południowej. To nie spodobałoby się z pewnością elektoratowi Republikanów, zwłaszcza że jednym z argumentów, jakimi Trump uzasadnia eskalację napięcia z Wenezuelą, jest zahamowanie migracji.
Na dzisiaj najbardziej prawdopodobne wydaje się, że w Caracas nastąpi zmiana władzy pod kontrolą USA. Donald Trump liczy na to, że Wenezuela pod nowym kierownictwem odda Amerykanom kontrolę nad złożami ropy, zerwie sojusz z Chinami i Rosją, a on sam wyjdzie z tego w glorii zwycięzcy
Robert Stefanicki gazeta.pl
Foto: Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores, 28 grudnia 2025 r. Fot. REUTERS/Miraflores Palace
