OPINIA Upokorzenie dla całego Zachodu. Przestali się już z nami liczyć

Możemy się zżymać, że Międzynarodowy Komitet Paralimpijski poszedł drogą hańby, gdy rosyjski hymn zabrzmiał na olimpijskich arenach we Włoszech. Nie powinniśmy jednak zapominać, że tego rodzaju upokarzanie ofiar agresji na arenach sportowych jest standardem od dziesięcioleci. I tzw. Zachód zbiera dziś owoce tego, co sam zasiał.

Można powiedzieć, że kraje, które zagłosowały za udziałem Rosji w igrzyskach paralimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, postąpiły z małpią złośliwością. Przez cztery lata wojny na Ukrainie karmiliśmy się przekonaniem, że cały świat wie, kto jest w tym konflikcie dobry, a kto zły. A tymczasem w demokratycznym głosowaniu na walnym zgromadzeniu Międzynarodowego Komitetu Paralimijskiego (ICP) większość krajów zdecydowała, że Rosja może wrócić na igrzyska na pełnych prawach. I melodia znana jeszcze z czasów sowieckich rozbrzmiała pod włoskim niebem.

Hasło, które Rosja podłapała od Zachodu

Szok jest tym większy, że podobną «drogą hańby» idzie Międzynarodowy Komitet Olimpijski i inne sportowe federacje. Powrót Rosjan na największe sportowe areny to tylko kwestia czasu. Zresztą podejrzewam, że gdyby np. FIFA poszła w ślady ICP i zarządziła głosowanie na swoim walnym zgromadzeniu, wynik byłby podobny: Rosja wróciłaby do rywalizacji w piłce nożnej na pełnych prawach. I choć większość komentatorów widziałaby w tym triumf «ruskiej propagandy» czy też finansowy wkład jej oligarchów, nie przeceniałbym tych czynników. Swoje znaczenie mają tu też emocje i chęć rewanżu za czasy, w których slogan «sport powinien być oddzielony od polityki» wprowadzały w życie tzw. państwa Zachodu.

Oczywiście, dziś to główne hasło rosyjskiej propagandy, która domaga się powrotu pupilów Władimira Putina na sportowe areny. Wcześniej jednak było naczelnym hasłem zachodnich Europejczyków i Amerykanów, którzy rządzili MKOl i innymi federacjami sportowymi, które nie wzdrygały się przed powierzeniem igrzysk nawet najbardziej bandyckim państwom.

Radosław Leniarski, mój kolega ze Sport.pl, w tekście «Rosyjski hymn na paralimpiadzie. Wyobraź sobie Deutschlandlied i Międzynarodówkę w 1940 r.», porównał powrót Rosji na igrzyska paralimpijskie do sytuacji, gdyby igrzyska olimpijskie odbyły się jednak w 1940 roku mimo zbrodni dokonywanych w Polsce przez Niemców i Sowietów.

Miniigrzyska w środku wojny światowej

Otóż nie trzeba sobie niczego wyobrażać. Igrzyska w Helsinkach w 1940 r. się co prawda nie odbyły, bo ZSRR najechał Finlandię, ale mistrzostwa świata w narciarstwie i mistrzostwa Europy w boksie już tak. Te pierwsze w 1941 roku nazywane były nawet miniigrzyskami. Zorganizowały je Włochy w Cortinie d’Ampezzo. Udział wzięło dziewięć państw: Włochy, Niemcy, Szwecja, Finlandia, Norwegia, Rumunia, Węgry, Szwajcaria i Jugosławia. «Deutschlandlied» rozbrzmiewała tam wielokrotnie, a zawodnicy wznosili prawe dłonie w geście hitlerowskiego pozdrowienia. Wielu zawodników z tej imprezy walczyło potem za III Rzeszę. Podwójnie złoty medalista w zjeździe Josef Jennewein zginął na froncie wschodnim po zestrzeleniu jego samolotu. Rudolf Cranz, brązowy medalista w zjeździe, zginął 22 czerwca 1941 r. pod Przemyślem w pierwszym dniu operacji Barbarossa. Fin Paavo Vierto, mistrz świata w skokach narciarskich, zginął w grudniu tego samego roku jako żołnierz Wafen-SS na Ukrainie.

Mistrzostwa Europy w boksie odbyły się we Wrocławiu (wtedy Breslau) w styczniu 1942 z udziałem 11 krajów: Niemiec, Włoch, Węgier, Chorwacji, Danii, Finlandii, Holandii, Słowacji, Hiszpanii, Szwecji i Szwajcarii. Włosi triumfowali w trzech kategoriach wagowych, Niemcy w dwóch, a Węgrzy, Szwedzi i Duńczycy zdobyli po jednym złocie.

Igrzyska w 1940 roku miały się odbyć początkowo w Tokio. MKOl powierzył Japonii organizacji zawodów olimpijskich, mimo że ten kraj w 1931 roku najechał Chiny i utworzył na terenie Mandżurii podporządkowane sobie marionetkowe państwo Mandżukuo. MKOl nie zareagował również, gdy w 1937 roku armia japońska znów zaatakowała Chiny. Japończycy zapewniali, że szybko wojnę zakończą i ugoszczą najlepszych sportowców świata w Tokio bez przeszkód. Ostatecznie walki trwały dłużej, niż Japończycy zakładali, i z igrzysk zrezygnowali. To warto podkreślić. Sami oddali olimpijskie zawody, które następnie MKOl przekazał do organizacji Helsinkom.

Hitler dopiero w listopadzie 1939 roku zrezygnował z igrzysk

Natomiast zimowe zawody, które pierwotnie miały się odbyć w Sapporo, dostało do organizacji Sankt Moritz. Szwajcarzy jednak nie dogadali się z MKOl w sprawie dopuszczenia do rywalizacji instruktorów narciarskich, więc komitet powierzył w czerwcu 1939 roku igrzyska Niemcom. Zawody olimpijskie znów miały się odbyć w Garmisch-Partenkrichen i otwierać je miał kanclerz Adolf Hitler, który dopiero co zajął Austrię i anektował Czechy. Jednak Niemcy też zrezygnowali. Co prawda wojnę z Polską skończyli szybko, dzięki wydatnej pomocy Sowietów, jednak Wielka Brytania i Francja nie pozostały bierne. Wobec tego Hitler zmuszony był skoncentrować wszystkie siły państwa do przygotowań do nowej agresji i Niemcy z żalem w listopadzie (!) 1939 roku poinformowali, że igrzysk nie zorganizują.

Igrzyska w Helsinkach odbyły się dopiero w 1952 roku i też były lekcją realpolitik à la MKOl. Po raz pierwszy w olimpijskich zawodach wzięli udział sportowcy radzieccy. Nie mieszkali oni razem z innymi zawodnikami w wiosce olimpijskiej, ale w osobnym miejscu na osiedlu studenckim przy politechnice Otaniemi. Wywiesili tam ogromny portret Józefa Stalina. Sowiecki przywódca wśród swoich licznych zbrodni miał na koncie i tę, że w listopadzie 1939 roku kazał bombardować Helsinki, by terrorem wobec ludności cywilnej zmusić Finlandię do kapitulacji podczas tzw. wojny zimowej.

Można powiedzieć, że ruch olimpijski ma długie tradycje w upokarzaniu ofiar zbrodni na swoich arenach. Ale czego wymagać od organizacji, która nawet nazistów i faszystów nie potrafiła się pozbyć ze swoich szeregów po drugiej wojnie światowej? Niemiec Karl Ritter von Halt, który w III Rzeszy dbał o rozwój sportu w duchu aryjskiej teorii rasowej, był członkiem NSDAP i jej zbrojnego ramienia SA od 1933 roku. Taka przeszłość nie przeszkodziła mu, by być członkiem MKOl aż do 1964 roku, a w latach 1959-63 być członkiem komitetu wykonawczego MKOl. Inny przykład to hrabia Paolo Thaon di Revel, który w faszystowskim rządzie Benito Mussoliniego był ministerem finansów (1935-42). Członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego był w latach 1932-64, a w 1956 roku stanął na czele komitetu organizacyjnego igrzysk w Cortnie d’Ampezzo.

Globalne Południe przestało się liczyć z opinią Zachodu

Dziś współczujemy Ukraińcom, że muszą słuchać rosyjskiego hymnu na arenach paralimpiady, bo to nasza wojna. Jednak wobec innych ofiar tzw. światowa opinia publiczna nigdy nie była tak empatyczna. A przecież Indusi po zwycięstwach w hokejowych turniejach olimpijskich musieli słuchać «God Save The King». Hymnu Wielkiej Brytanii, która swoją rabunkową polityką kolonialną doprowadziła do śmierci milionów mieszkańców Indii z powodu głodu i nędzy. Czy ktoś litował się nad Filipińczykami, gdy słuchali hymnu Stanów Zjednoczonych, które brutalnie spacyfikowały filipińskie wyspy, gdy walczyły o niepodległość? Czy ktokolwiek współczuł mieszkańcom Indochin i Algierii, gdy słuchali «Marsylianki»? A przecież Francuzi w obu tych miejscach dopuszczali się zbrodni wojennych na masową skalę. I nigdy nie zostali za to osądzeni. Czy ktokolwiek współczuł Chińczykom, którzy musieli słuchać podczas igrzysk w Berlinie hymnu Japonii, która dosłownie pożerała ich kraj?

Trudno się dziwić przedstawicielkazanych flagom tzw. Globalnego Południa, że dziś nie czują duchowej więzi z Ukrainą, skoro takiego współczucia nigdy na arenach sportowych nie doświadczyły. Oczywiście, możemy się zżymać, że takie odgrywanie się upokorzeniem za własne upokorzenia jest moralnie wątpliwe, ale moralność nie jest walutą w stosunkach między państwami. W nich kluczowa jest siła.

A sport jest tylko tej siły odbiciem. Związek Radziecki mógł w przeddzień igrzysk w Melbourne pacyfikować Budapeszt, w przeddzień igrzysk w Meksyku najeżdżać Pragę, w przeddzień igrzysk w Moskwie zaatakować Afganistan i MKOl nawet nie pisnął w proteście. A to dlatego, że Sowieci byli mocarstwem. I nawet walczący o reelekcję bojkotem w 1980 prezydent USA Jimmy Carter nie zaszkodził im, by z moskiewskich igrzysk uczynić wielką promocję ojczyzny dyktatury proletariatu.

Dziś więc, gdy kolejne organizacje sportowe podejmują decyzje o przywracaniu Rosjan do rywalizacji, powinniśmy przestać biadolić nad moralnym skarleniem świata, a zastanowić się, co się stało, że tzw. Globalne Południe przestało się już liczyć z tym, co sądzi o nim tzw. Zachód.

Michał Kiedrowski gazeta.pl Fot. REUTERS/Kacper Pempel

Поделиться новостью в социальных сетях:

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *